Ustalanie granic z nastolatkiem: Jak znaleźć złoty środek?
Czy Twoje dziecko zamienia się w kosmitę? Czyli o trudnych początkach nastoletniego buntu.
Czy zdarzyło Ci się patrzeć na swoje dziecko i zastanawiać się, gdzie podział się ten słodki maluch, który jeszcze niedawno bezgranicznie Cię kochał? Teraz widzisz kogoś, kto trzaska drzwiami, przewraca oczami i odpowiada jednym słowem na każde pytanie. Witaj w klubie! Rodzicielstwo nastolatka to jazda rollercoasterem, a jednym z wyzwań jest ustalanie granic z nastolatkiem. Pamiętam, jak moja córka, Alicja, w wieku 14 lat oznajmiła, że „jej życie to jej sprawa” i zaczęła wracać do domu o coraz późniejszych godzinach. Poczułam się, jakbym straciła kontrolę. Ale czy kontrola jest tym, o co naprawdę chodzi?
Zastanówmy się, czym w ogóle są te nieszczęsne granice. Najprościej mówiąc, to zasady i oczekiwania, które pomagają młodemu człowiekowi poruszać się w świecie. Są jak drogowskazy, które pokazują, co jest akceptowalne, a co nie. Dlaczego są tak ważne? Bo dają dziecku poczucie bezpieczeństwa, uczą odpowiedzialności i przygotowują do dorosłego życia. Dla nas, rodziców, to z kolei sposób na zachowanie zdrowia psychicznego i w miarę spokojne funkcjonowanie w rodzinie. Bez nich, chaos i frustracja gwarantowane!
Co się dzieje, gdy granice u nastolatka są niejasne, zmienne lub w ogóle ich brak? Dziecko czuje się zagubione. Wyobraź sobie, że idziesz przez las bez kompasu i mapy. Dokąd pójdziesz? Co zrobisz? Podobnie czuje się nastolatek bez jasnych zasad. Brak granic może prowadzić do poczucia braku troski ze strony rodziców, a także do problemów z odpowiedzialnością i relacjami z innymi. Badania pokazują, że nastolatkowie, którzy dorastają w środowisku bez wyraźnych granic, częściej mają problemy z zachowaniem, eksperymentują z używkami i mają trudności w szkole. Z badań przeprowadzonych przez Baumrind (1991) wynika, że styl wychowania, w którym brakuje jasnych zasad, prowadzi do obniżonej kompetencji społecznej i słabszych wyników akademickich u młodzieży.
Jak NIE stawiać granic: Dwa skrajne przypadki, których lepiej unikać
Ok, wiemy już, że granice są ważne. Ale jak je stawiać? Tutaj pojawia się pole do popisu dla rodzicielskich „ekspertów”. Można pójść w jedną z dwóch skrajności – podejście permisywne albo autorytarne. Ale uwaga, żadne z nich nie jest idealne!
Podejście permisywne, czyli „Róbta co chceta!”
Wyobraź sobie mamę, która na wszystko się zgadza. „Chcesz iść na imprezę do rana? Jasne, kochanie! Chcesz wytatuować sobie całe ramię? No problem! Chcesz palić e-papierosy? Twój wybór!”. Brzmi jak raj dla nastolatka? Może i tak, ale tylko na krótką metę. Charakterystyka tego stylu to brak zasad, akceptacja wszystkiego i unikanie konfliktów. Rodzice permisywni boją się, że jeśli postawią dziecku jakiekolwiek ograniczenia, to stracą jego miłość i zaufanie. Boją się konfrontacji, wolą więc przymykać oko na wszystko.
Jakie są wady takiego podejścia? Przede wszystkim, dziecko czuje się ignorowane i pozbawione troski. Może pomyśleć, że rodzicom na nim nie zależy, skoro nie interesują się tym, co robi. Po drugie, brak zasad utrudnia przygotowanie do życia w społeczeństwie, gdzie pewne normy jednak obowiązują. Po trzecie, dziecko ma trudności z samokontrolą. Jeśli nigdy nie nauczyło się odmawiać sobie przyjemności i radzić sobie z frustracją, będzie miało problemy w dorosłym życiu. Czy to na pewno miłość, czy już zaniedbanie? Badania przeprowadzone przez Steinberg i współpracowników (1996) wskazują, że dzieci wychowywane w stylu permisywnym częściej wykazują zachowania ryzykowne, takie jak sięganie po alkohol i narkotyki. Dzieje się tak, ponieważ nie nauczyły się one internalizować zasad i brakuje im umiejętności samoregulacji. Praktyczny wniosek? Dzieci potrzebują granic, nawet jeśli tego nie okazują!
Podejście autorytarne, czyli „Bo ja tak mówię!”
Zupełnie inny biegun. Tutaj mamy rodzica, który rządzi żelazną ręką. „Masz być w domu o 22:00, koniec dyskusji! Nie interesuje mnie, co robią twoi znajomi! Masz się uczyć, bo inaczej zabiorę ci telefon!”. Charakterystyka tego stylu to sztywne zasady, brak dyskusji i karanie za błędy. Rodzice autorytarni wierzą, że tylko twardą ręką można wychować porządnego człowieka. Liczy się posłuszeństwo, szacunek (wymuszony strachem) i perfekcja.
Jakie są wady takiego podejścia? Przede wszystkim, dziecko buntuje się. Zaczyna kłamać, ukrywać swoje prawdziwe uczucia i robić wszystko po kryjomu. Po drugie, traci zaufanie do rodziców. Czuje się kontrolowane i niedoceniane. Po trzecie, ma problemy z samodzielnością. Jeśli nigdy nie miało okazji podejmować własnych decyzji i ponosić za nie konsekwencji, będzie miało trudności w dorosłym życiu. Czy tędy droga do posłuszeństwa? (Spoiler alert: nie!). Badania przeprowadzone przez Dwairy (2004) wykazują, że autorytarne metody wychowawcze korelują z wyższym poziomem lęku i depresji u dzieci. Dzieci te często czują się stłamszone i mają niskie poczucie własnej wartości. Praktyczny wniosek? Strach nie jest dobrą motywacją, a zaufanie buduje silniejsze więzi.
Złoty środek istnieje! Czyli jak znaleźć balans między wolnością a odpowiedzialnością
Uff, dobrze, że mamy jeszcze trzecią opcję! Jak więc znaleźć ten legendarny „złoty środek” w ustalaniu granic? Kluczem jest połączenie miłości i stanowczości. Nie chodzi o to, żeby być najlepszym kumplem nastolatka, ale też nie chodzi o to, żeby zamienić się w dyktatora. Chodzi o bycie rodzicem, który kocha, wspiera, ale też stawia wymagania. Oto kilka wskazówek:
- Komunikacja to klucz.
Pamiętasz, jak pisałam o córce wracającej późno do domu? Zamiast krzyczeć i zakazywać jej wychodzenia, spróbowałam z nią porozmawiać. Spytałam, co robi, z kim się spotyka i dlaczego to dla niej takie ważne. Okazało się, że czuła się ważna w grupie znajomych i bała się, że jeśli przestanie z nimi wychodzić, to straci ich akceptację. Zamiast zakazywać, ustaliliśmy kompromis – wracała o godzinę wcześniej, ale mogła spędzać czas z przyjaciółmi. I wiecie co? Działało!
- Aktywne słuchanie: zrozumieć, co czuje i myśli nastolatek.
- Wyrażanie własnych potrzeb: mówienie „ja” zamiast „ty”. Na przykład, zamiast „Ty zawsze wracasz późno!”, powiedz „Martwię się, kiedy wracasz tak późno do domu, bo nie mogę spać spokojnie”.
- Unikanie krytyki i osądzania.
- Ustalanie jasnych i spójnych zasad.
Zasady powinny być jasne, zrozumiałe i konsekwentnie przestrzegane. Ale uwaga! Nie chodzi o to, żeby spisać kodeks karny i wieszać go na lodówce. Chodzi o to, żeby wspólnie z dzieckiem ustalić, co jest akceptowalne, a co nie. W miarę możliwości angażuj nastolatka w proces tworzenia zasad. To zwiększa prawdopodobieństwo, że będzie ich przestrzegał. Ważne jest, aby zasady były dostosowane do wieku i możliwości dziecka. Co innego oczekujemy od 13-latka, a co innego od 17-latka.
- Wspólne ustalanie reguł (tam gdzie to możliwe).
- Konsekwencje naruszania zasad (uprzednio ustalone). Na przykład, jeśli nastolatek złamie zakaz używania telefonu w nocy, konsekwencją może być ograniczenie dostępu do niego na jeden dzień. Ważne, aby konsekwencje były adekwatne do przewinienia.
- Elastyczność: granice mogą się zmieniać wraz z wiekiem i rozwojem.
- Daj przestrzeń na samodzielność.
Nastolatek potrzebuje przestrzeni, żeby popełniać błędy i uczyć się na nich. To naturalny proces dorastania. Nie chroń go przed wszystkimi konsekwencjami jego decyzji, bo nigdy nie nauczy się odpowiedzialności. Pozwól córce samej wybrać strój na imprezę, nawet jeśli uważasz, że wygląda okropnie. Pozwól synowi samemu zaplanować swój czas, nawet jeśli wiesz, że zmarnuje pół dnia na grach komputerowych.
- Pozwól podejmować własne decyzje (nawet jeśli popełnią błąd).
- Wspieraj w trudnych chwilach.
- Pamiętaj, że to ich życie, nie Twoje.
- 💡 Dawaj dobry przykład.
Dzieci uczą się przez obserwację. Jeśli sam łamiesz zasady, nie oczekuj, że Twoje dziecko będzie postępować inaczej. Jeśli krzyczysz i obrażasz innych, nie dziw się, że Twoje dziecko robi to samo. Bądź wzorem, który chcesz, żeby Twoje dziecko naśladowało. Dbaj o siebie, swoje emocje i relacje z innymi. To najlepsza lekcja, jaką możesz dać swojemu dziecku.
- Twoje czyny mówią głośniej niż słowa.
- Modeluj zachowania, których oczekujesz od dziecka.
- Pracuj nad swoimi emocjami.
- 💡Kiedy szukać pomocy specjalisty?
Czasami, mimo naszych najlepszych chęci, nie potrafimy sami poradzić sobie z problemami nastolatka. Wówczas warto sięgnąć po pomoc specjalisty. Psycholog, terapeuta rodzinny lub pedagog szkolny mogą pomóc Wam znaleźć przyczyny problemów i opracować skuteczne strategie radzenia sobie z nimi. Nie wstydź się prosić o pomoc. To oznaka siły, a nie słabości.
- Kiedy czujesz się bezradna.
- Kiedy zachowanie dziecka Cię niepokoi (np. agresja, autoagresja, depresja).
- Kiedy nie potraficie się porozumieć.
Zanim się poddasz i zamkniesz w szafie: Kilka słów otuchy na koniec.
Wychowanie nastolatka to maraton, a nie sprint. Będą lepsze i gorsze dni. Będą momenty, kiedy będziesz chciała uciec na koniec świata i schować się przed wszystkimi. Ale pamiętaj, że to tylko etap. Twój nastolatek potrzebuje Cię bardziej, niż myślisz. Nawet jeśli tego nie okazuje. Nie jesteś osamotniona w swoich trudnościach. Wielu rodziców mierzy się z podobnymi problemami. Poproś o pomoc, jeśli jej potrzebujesz. Porozmawiaj z przyjaciółmi, rodziną lub specjalistą. Dbaj o siebie i swoje potrzeby. Znajdź czas na relaks, hobby i aktywność fizyczną. Pamiętaj, że szczęśliwy rodzic to szczęśliwe dziecko. I uśmiechnij się! To też kiedyś minie!
Uwaga: Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i nie zastępuje profesjonalnej konsultacji psychologicznej lub medycznej. W przypadku problemów wychowawczych lub problemów ze zdrowiem psychicznym dziecka, należy skonsultować się ze specjalistą.
Treści na ABC Mamy powstają na podstawie sprawdzonych materiałów edukacyjnych, literatury fachowej oraz doświadczenia ekspertów w dziedzinie wychowania i rozwoju dzieci.
Zachęcamy do zapoznania się tematyką naszej Polityki Publikacji