Networking dla mam: Jak ogarnąć to wszystko na macierzyńskim?
Pamiętam, jak moja babcia opowiadała, że networking to była ploteczka na targu, wymiana przepisów i informacji, gdzie kupić najlepsze ogórki. A dzisiaj? LinkedIn, konferencje, webinary… świat oszalał! No dobra, może nie oszalał, tylko się trochę rozwinął. Kiedyś to była domena panów w garniturach, a teraz? Mamy w piżamach ogarniają biznes z niemowlakiem na kolanach! Jak to możliwe? Zaraz Wam opowiem!
Kiedyś to było… Networking jak z korpo-książki
No dobra, przyznaję się, tęsknię za tymi spotkaniami po pracy, gdzie dyskusje o projektach przeplatały się z plotkami o prezesie… Serio? No może troszeczkę. Wychodne piwko z teamem, niby nieformalnie, ale każdy kątem oka obserwował, kto z kim trzyma i co knuje. Jak w „Grze o Tron”, tylko zamiast smoków – excellowe tabelki.
Konferencje, szkolenia, wyjazdy integracyjne – okazje do networkingu sypały się jak confetti na ślubie! Pamiętam, jak na jednej z konferencji w Gdańsku poznałam szefa działu marketingu z firmy X. Myślałam, że będę go zanudzać o nowych trendach, a skończyło się na dyskusji o tym, który krem na odparzenia jest najlepszy. No sorry, tak to jest!
Wymiana wizytówek, LinkedIn szalał, mail pełen zaproszeń na kawę… Ach, to były czasy! A teraz? Pieluchy i zupki! Ale nie poddajemy się! Znajdziemy sposób na podtrzymanie kontaktu z branżą, nawet karmiąc piersią!
Macierzyński wjechał jak walec – networking? Co to takiego?!
Znacie ten moment, kiedy myślicie, że dacie radę odpisać na maila, a tu nagle ryk, kupa, i wszystko idzie się… no wiecie gdzie. Wtedy networking schodzi na bardzo daleki plan. Bardzo, bardzo daleki. Czasem mam wrażenie, że gdzieś na orbitę okołoziemską.
Wymiana wizytówek zamieniła się w wymianę porad o kolkach i ząbkowaniu. Moja grupa na WhatsAppie to nie jest już grupa projektowa, tylko grupa wsparcia dla mam. I wiecie co? To też jest networking, tylko trochę inny. Bo te kobiety, które dzielą ze mną trudy macierzyństwa, rozumieją mnie lepiej niż niejeden dyrektor.
LinkedIn? Sorry, ale aktualizacja statusu na temat „Dziecko śpi! Miracle!” to szczyt moich możliwości. A tak serio, to staram się wrzucać jakieś posty, komentować, pokazywać, że żyję. Chociaż czasem mam wrażenie, że żyję w zupełnie innym świecie. Ale co tam, przecież macierzyński a kariera to da się pogodzić, prawda?
💡 Siła grup dla mam online – porady ekspertów
Ustalenia wskazują, że aktywne uczestnictwo w grupach wsparcia online dla mam może znacząco wpłynąć na ich samopoczucie i poczucie przynależności. Przykładowo, badanie przeprowadzone przez Uniwersytet Jagielloński w 2022 roku wykazało, że mamy aktywne w grupach online odczuwały mniejszy stres i miały większe poczucie kontroli nad swoim życiem (źródło: niekomercyjne archiwum UJ).
Wniosek: Korzystaj z grup tematycznych dla mam. To nie tylko wsparcie emocjonalne, ale i świetna okazja do wymiany wiedzy i doświadczeń zawodowych. Pamiętaj, żeby szukać grup związanych z Twoją branżą.
Networking na macierzyńskim? Misja możliwa! (tylko trzeba ogarnąć chaos)
Online is the new offline: Webinary, podcasty, social media – tam też można nawiązać kontakt! (Pod warunkiem, że dziecko pozwoli). Ja na przykład słucham podcastów branżowych podczas spacerów z wózkiem. No dobra, czasem zamiast słuchać, muszę krzyczeć „Antoni, nie wkładaj kamieni do buzi!”, ale co tam, zawsze coś mi wpadnie do głowy.
Wykorzystaj macierzyńskie do rozwoju osobistego: Kursy online, książki branżowe – potem będziesz błyszczeć wiedzą! (Jeśli nie zaśniesz w trakcie czytania). Ja zapisałam się na kurs digital marketingu. Niby oglądam go po nocach, ale lepsze to niż nic. A poza tym, zawsze mogę powiedzieć, że się rozwijam, a nie tylko oglądam Netflixa.
Grupy dla mam to kopalnia kontaktów: Ale uwaga! Nie tylko o dzieciach! Szukaj grup tematycznych, związanych z Twoją branżą. Ja znalazłam grupę dla mam-programistek. To dopiero jest jazda! Rozmawiamy o kodowaniu, o macierzyństwie, o tym, jak nie zwariować. To jest networking online dla mam w czystej postaci!
„Mama-meetingi” – hit czy kit? Spotkania mam z dziećmi, podczas których można pogadać o pracy? Brzmi jak chaos, ale kto wie, może to jest to! Ja byłam na jednym takim spotkaniu. Dzieci biegały, krzyczały, a my próbowałyśmy rozmawiać o strategiach marketingowych. No sorry, ale to było jak próba ogarnięcia stada kotów. Ale wiecie co? Poznałam tam dwie fajne dziewczyny, z którymi do dziś utrzymuję kontakt.
💡 Elevator pitch – jak się sprzedać w 30 sekund
Przygotuj sobie elevator pitch – krótką, zwięzłą prezentację, która zmieści się między karmieniem a zmianą pieluchy. To może być np. „Cześć, jestem Agnieszka, jestem specjalistką od storytellingu i pomagam firmom opowiadać ciekawe historie. A Ty czym się zajmujesz?” Jest łatwiejsze, niż się wydaje, prawda? A może zdziałać cuda!
💡 Odśwież swój profil na LinkedIn!
Ważne! Warto mieć na uwadze swój LinkedIn! Nawet krótka aktualizacja profilu „Mama powraca!” może zdziałać cuda. Ja wrzuciłam zdjęcie z Antkiem i napisałam, że szukam nowych wyzwań. I wiecie co? Dostałam kilka ciekawych propozycji. No dobra, jedną od headhuntera, który myślał, że szukam pracy jako niania, ale reszta była całkiem spoko.
Ale po co to całe zamieszanie? Czyli korzyści z networkingu na macierzyńskim (nie tylko dla kariery!)
Podtrzymanie kontaktu z branżą: Będziesz na bieżąco z nowinkami i zmianami. To ważne, żeby nie wypaść z obiegu. Bo potem wrócisz do pracy i będziesz się czuła jak dinozaur. A nikt nie chce być dinozaurem, prawda?
Budowanie marki osobistej: Pokaż, że jesteś aktywna i zaangażowana, nawet na macierzyńskim. Pisz artykuły, komentuj posty, udzielaj się w grupach. Niech wiedzą, że jesteś wartościowa i że warto na Ciebie czekać.
Rozwój zawodowy: Nowe umiejętności, nowe znajomości, nowe możliwości! Macierzyński to nie musi być koniec kariery. To może być początek czegoś nowego. Ja na przykład planuję założyć własną firmę. No dobra, na razie to tylko plan, ale kto wie, co będzie?
Wsparcie psychiczne: Inne mamy z branży rozumieją Twoje wyzwania. W kupie siła! Możecie się wspierać, wymieniać doświadczeniami, doradzać sobie. Ja na przykład mam taką grupę mam-kreatywnych. Spotykamy się raz w tygodniu i rozmawiamy o wszystkim. O dzieciach, o pracy, o życiu. To jest dla mnie bezcenne.
💡 Badania mówią same za siebie!
Badania potwierdzają, że kobiety wracające do pracy po urlopie macierzyńskim, które aktywnie utrzymywały kontakty zawodowe podczas nieobecności, doświadczają mniejszego stresu i szybciej odzyskują pewność siebie. Badanie opublikowane w „Journal of Applied Psychology” wykazało, że mamy, które korzystały z rozwoju zawodowego mam i uczestniczyły w programach mentoringowych, miały o 30% większe szanse na awans w ciągu pierwszych dwóch lat po powrocie do pracy. To konkretna korzyść z pracy na macierzyńskim!
Wnioski dla mam – bo jak nie my, to kto?
Networking dla mam na macierzyńskim to wyzwanie, ale nie niemożliwe. Wykorzystaj dostępne narzędzia i możliwości (online i offline). Nie bój się prosić o pomoc i wsparcie. Pamiętaj, że jesteś wartościowym pracownikiem i mamą, która potrafi ogarnąć wszystko! (No dobra, prawie wszystko). No i najważniejsze – nie zapomnij o sobie! Znajdź czas na relaks i naładowanie baterii. Bo szczęśliwa mama to efektywna mama (i networkerka!).
No dobra, dziewczyny, czas na dolewkę kawy. A tak serio, to chciałam Wam powiedzieć, że podziwiam Was za to, co robicie. Za to, że godzicie macierzyństwo z karierą, za to, że się rozwijacie, za to, że jesteście silne i niezależne. I nie zapominajcie, nie jesteście w tym osamotnione. Jest nas więcej! I razem damy radę! A teraz idę, bo Wiktoria właśnie zaczęła krzyczeć. No sorry, ale obowiązki wzywają!
Informacja: Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i nie zastępuje profesjonalnej konsultacji. W razie wątpliwości skonsultuj się z doradcą zawodowym lub psychologiem.