Cała prawda o stresie przed pierwszą kąpielą dziecka
Hej, hej mamuśki! Agnieszka Jaworek, wasza ulubiona korpo-mama od Antka (9 lat) i Wiktorii (4 lata), melduje się w gotowości, by porozmawiać o czymś, co przyprawia o gęsią skórkę każdą świeżo upieczoną mamę: o pierwszej kąpieli dziecka! No dobra, przyznajcie się, kto czuł się bardziej zestresowany niż podczas obrony pracy magisterskiej? Ja na bank!
Zaskakujący fakt na dobry początek? Niemowlęta nie brudzą się tak szybko, jak myślisz!
Wiedzieliście, że noworodki wcale nie muszą być kąpane codziennie? Szok! Serio, słyszałam o tym, ale jakoś nie mogłam w to uwierzyć, dopóki sama nie zostałam mamą. Skóra takiego maluszka jest super wrażliwa i potrzebuje czasu, żeby wytworzyć swoją naturalną warstwę ochronną. Kąpiel każdego dnia może ją wysuszać i podrażniać. Czasem wystarczy przemycie wilgotną ściereczką! Ale… no dobra, powiedzmy sobie szczerze: kto się oprze temu zapachowi dziecięcych kosmetyków i chęci zrobienia foteczki słodkiego bobasa w pianie? No ja nie!
Koszmar w trzech aktach, czyli jak przygotować się do tej masakry, tfu, kąpieli?
No dobra, żarty żartami, ale pierwsza kąpiel noworodka to stres jak cholera! Ja sama miałam pietra przed pierwszą kąpielą Antka! Bałam się, że go utopię! Serio, czułam się jakbym miała przeprowadzać operację na otwartym sercu, a nie umyć tego małego człowieka. Miałam wrażenie, że cała rodzina, łącznie z psem, patrzy na mnie i ocenia, czy dam radę. No to jak sobie z tym poradzić? Jak przetrwać tę kąpiel i nie zwariować? Spróbujmy to rozłożyć na czynniki pierwsze. Stres przed kąpielą to jak egzamin na prawo jazdy – niby wiesz, co robić, ale i tak się boisz!
Akt I: „Czy woda ma odpowiednią temperaturę? Na pewno?!?”
Znacie ten moment, kiedy siedzicie nad wanienką z termometrem i próbujecie ustawić idealną temperaturę wody? 37 stopni! I pięć razy sprawdzacie, czy na pewno nie jest ani o jeden stopień za dużo, ani za mało. Ja tak miałam! I serio, stres był większy niż przed ważnym spotkaniem w korpo. Przecież nie chcę, żeby było mu za zimno albo żeby się poparzył! No jak wariatka!
💡 Wskazówka: Najlepiej użyć termometru do kąpieli (są naprawdę tanie!) albo po prostu sprawdzić temperaturę łokciem. Woda powinna być ciepła, ale nie gorąca. Dobrze jest pamiętać, żeby przed włożeniem dziecka do wanienki jeszcze raz sprawdzić temperaturę. Zaufaj mi, to pozwoli Ci zaoszczędzić trochę siwych włosów!
Akt II: „Boję się go upuścić! A co, jeśli się poślizgnie?!?”
Najgorsze jest to okropne poczucie, że ten mały człowieczek jest taki kruchy i bezbronny. Czujesz się, jakbyś trzymała mokrego kurczaka, który zaraz wyskoczy Ci z rąk. Do tego dochodzi ten przeszywający strach, że go upuścisz. No sorry, ale to normalne! Mnie pomagało trzymanie Antka pod pachą (jak piłkarz trzymający piłkę) i używanie specjalnej maty antypoślizgowej. To naprawdę daje poczucie bezpieczeństwa!
💡 Wskazówka: Używaj maty antypoślizgowej i miej zawsze pod ręką miękki, ogrzany ręcznik. Najważniejsze to być spokojnym i pewnym siebie. Dziecko wyczuwa Twój stres! A jak Ty będziesz spięta, to ono też będzie.
Akt III: „Krzyczy! Co robić?! Czy coś go boli?!?”
Płacz podczas kąpieli dziecka to norma. Nie zawsze oznacza, że dziecku jest źle. Może po prostu nie lubi tego uczucia albo się przestraszyło. Antek darł się w niebogłosy! Mnie pomagało śpiewanie głupich piosenek (fałszując przy tym niemiłosiernie) i robienie śmiesznych min. Antek i tak się darł, ale przynajmniej ja miałam ubaw po pachy!
💡 Wskazówka: Spróbuj zamienić kąpiel w zabawę. Używaj zabawek do wody (takich, które można łatwo umyć!), mów do dziecka spokojnym głosem i uśmiechaj się. Pamiętaj, że pozytywne nastawienie to podstawa! Możesz też spróbować delikatnie polewać brzuszek dziecka ciepłą wodą – to często działa kojąco.
Po burzy zawsze wychodzi słońce, czyli o zaletach posiadania pomocnika (nawet, jeśli jest nim Twój mąż)
Wiecie co? Najlepiej jest poprosić o pomoc! Mąż, mama, siostra, przyjaciółka – ktokolwiek! Dwie pary rąk zawsze są lepsze niż jedna. Ja przy Wiktorii już byłam mądrzejsza i oddelegowałam misję kąpieli Mikołajowi (mój eks, ale co tam, do kąpieli się nadawał!). A jak mąż się nie kwapi, to mu powiedz, że inaczej przez tydzień sam będzie wstawał w nocy do dziecka! Gwarantuję, że od razu zmieni zdanie. 😉 Serio, nie wstydź się prosić o wsparcie. To nic złego, a może Ci naprawdę ulżyć.
Jak ogarnąć ten chaos i przetrwać pierwsze kąpiele? Może macie jakieś super triki?
No dobra, przyznajcie się. Kto z Was też czuł się jak wariatka przed pierwszą kąpielą? I jak sobie z tym poradziłyście? Podzielcie się swoimi sposobami w komentarzach! Może wspólnie stworzymy jakiś wskazówki przetrwania dla przyszłych mam? Ja wtedy robiłam wszystko na autopilocie! I wiecie co? Przetrwałam! I Wy też dacie radę! Nie zapominajcie, to tylko kąpiel! (przynajmniej do następnej). Trzymam kciuki!