Witajcie, Kochane Mamy! Weronika Zarębska z tej strony. Zaparzyłam właśnie kawę i pomyślałam, że wspaniale byłoby pogadać z Wami o czymś, co pewnie niejednej z nas nie daje spać po nocach: o kontroli w rodzicielstwie. Zastanawiałyście się kiedyś, czy aby na pewno trzymacie lejce w odpowiedni sposób? No to usiądźcie wygodnie i posłuchajcie!
Dzień z życia mamy, która lubi mieć wszystko pod kontrolą: znajome sceny?
Znacie to uczucie, kiedy od samego rana wszystko musi iść jak w zegarku? Budzik dzwoni o 6:00 – nie ma zmiłuj! – bo przecież o 6:30 śniadanie musi już czekać na stole. Owsianka z konkretnymi owocami, bo tak jest najzdrowiej (żadnych bananów – za dużo cukru!). Potem ubrania przygotowane już wczoraj wieczorem, żeby rano uniknąć modowych dramatów. A co, jeśli Adaś uprze się, że chce założyć koszulkę z dinozaurem, mimo że idziecie na urodziny babci? „Nie, synku, to nie pasuje do okazji!”. I lawina rusza…
W szkole to samo: sprawdzanie zadań domowych linijką, regularny kontakt z wychowawczynią, pilnowanie, żeby Tymek miał same piątki. Po szkole – angielski, robotyka, basen, karate – wszystko starannie zaplanowane, bo przecież „ja wiem lepiej, co jest dla niego najlepsze!”. Wieczorem – szlaban na gry komputerowe, tylko pół godziny bajki edukacyjnej i obowiązkowo książka przed snem. Czytanie oczywiście też pod kontrolą – żadnych komiksów, tylko ambitna literatura!
Przyznajcie się, brzmi znajomo? No co tu dużo mówić, wiem, że wiele z nas tak funkcjonuje. Robimy to wszystko z miłości, chcemy dla naszych dzieci jak najlepiej, pragniemy uchronić je przed błędami i zapewnić im świetlaną przyszłość. Tylko… czy aby na pewno ta droga jest właściwa? Czy ta nadmierna kontrola rodzicielska nie przynosi więcej szkody niż pożytku?
Kiedy troska zamienia się w dyktaturę? Chwila, w której czujesz, że zaraz wybuchniesz
Powiem Wam szczerze, ta granica między troską a kontrolą jest naprawdę cieniutka. Czasem, w wirze codziennych obowiązków i w natłoku dobrych intencji, nie zauważamy nawet, kiedy ją przekraczamy. Wiesz, kiedy mały Antek znowu rozleje sok, albo Marlena nie chce założyć czapki, bo „włosy się pogniotą”. Wtedy czujesz, że zaraz wybuchniesz! I zaczyna się… „Ile razy mam ci powtarzać?!”, „Zawsze musisz robić na złość!”, „Przez ciebie się spóźnimy!”.
Wiem, jak bardzo Cię to denerwuje. Sama przez to przechodziłam wiele razy. Też chciałam, żeby wszystko było idealnie, żeby moje dzieci były grzeczne, posłuszne i dobrze się uczyły. Ale wiecie co? To niemożliwe! Dzieci to nie roboty, nie można ich zaprogramować. One potrzebują swobody, żeby mogły się rozwijać, uczyć na własnych błędach i odkrywać świat po swojemu.
Istotny problem? Nasze dzieci, poddawane ciągłej kontroli, zaczynają tracić wiarę we własne możliwości. Stają się nadmiernie zależne od nas, nie potrafią podejmować samodzielnych decyzji i boją się odpowiedzialności. Tracą motywację do działania, bo wszystko jest z góry ustalone i nie ma miejsca na własną inicjatywę. I co najgorsze, zaczynają się buntować! A wtedy robi się naprawdę ciężko…
Paradoks rodzicielstwa: jak mniej kontroli nad dzieckiem może dać mu więcej siły?
Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się nad tym, że oddanie kontroli może paradoksalnie dać Twojemu dziecku więcej siły? To trochę jak z nauką jazdy na rowerze: musisz w końcu puścić, żeby Twoja pociecha mogła pojechać samodzielnie. Oczywiście, na początku będziesz biegać obok, gotowa złapać w razie upadku, ale w końcu przyjdzie moment, kiedy będziesz mogła spokojnie usiąść na ławce i podziwiać, jak Twoje dziecko pędzi przed siebie, dumne i pewne swoich umiejętności.
W jaki sposób to urzeczywistnić? Zacznij od małych kroków. Daj Jasiowi możliwość wybrania sobie koszulki (nawet jeśli zestawienie kolorystyczne nie jest idealne), pozwól Irenie zdecydować, co chce zjeść na drugie śniadanie (w ramach zdrowych opcji, oczywiście!), a może nawet zgodzić się na to, żeby sama spakowała plecak do szkoły (nawet jeśli oznacza to drobną interwencję z Twojej strony później). Zobaczysz, jak te drobne gesty zaufania mogą zdziałać cuda! Zastanawiasz się, jak mądrze wspierać pasję nastolatka, nie tłamsząc jego talentu? Sprawdź, jak połączyć jego ambicje z twoimi oczekiwaniami.
Jak wspierać autonomię dziecka? Proste strategie dla każdej mamy
No dobrze, ale jak to wspieranie samodzielności dziecka wygląda w praktyce? Oto kilka prostych strategii, które możesz wprowadzić od zaraz:
- Daj wybór. Zamiast mówić „Musisz posprzątać pokój”, powiedz „Możesz posprzątać pokój teraz albo po obiedzie”. Daj dziecku poczucie, że ma jakiś wpływ na sytuację.
- Słuchaj. Staraj się zrozumieć punkt widzenia dziecka, nawet jeśli się z nim nie zgadzasz. Pokaż, że jego zdanie jest dla Ciebie ważne. Sprawdź nasz przewodnik dla mam i dowiedz się, jak lepiej rozumieć emocje swoich pociech.
- Pozwól na błędy. Błędy to naturalna część procesu uczenia się. Nie chroń dziecka przed nimi za wszelką cenę. Pozwól mu ponieść konsekwencje swoich decyzji.
- Zachęcaj do samodzielności. Chwal dziecko za podejmowane próby i wysiłek, a nie tylko za osiągnięte rezultaty. Pamiętaj, że liczy się droga, a nie tylko cel.
Autonomia a granice: jak znaleźć złoty środek w wychowaniu?
Oczywiście, dawanie swobody nie oznacza braku zasad! Nie możemy przecież pozwolić, żeby nasze pociechy robiły, co im się żywnie podoba. Granice są ważne, bo dają dziecku poczucie bezpieczeństwa i uczą odpowiedzialności. Kluczem jest znalezienie złotego środka między autonomią dziecka a kontrolą.
Pamiętaj, że wspierające rodzicielstwo nie polega na całkowitym braku interwencji, ale na dostosowaniu wsparcia do potrzeb dziecka. Jak pokazuje badanie „When is Parental Monitoring Effective?” opublikowane w PubMed, efektywny nadzór rodzicielski idzie w parze ze wspieraniem autonomii. Oznacza to, że monitorujemy, ale jednocześnie dajemy przestrzeń na samodzielne decyzje i ufamy naszym dzieciom. Zastanawiasz się, jak przygotować dziecko na zabawę w grupie? Sprawdź nasze wskazówki, jak wspierać jego rozwój społeczny.
Rodzicielstwo w zgodzie ze sobą: pamiętaj, szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko
I na koniec, Kochana, pamiętaj o sobie! Zadbaj o swoje potrzeby, znajdź czas na relaks i rozwijanie swoich pasji. Bo rodzicielstwo to maraton, a nie sprint. Musisz mieć siłę i energię, żeby dotrzeć do mety. Pamiętaj, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko!
Szybki ratunek: jak małymi krokami odzyskać kontrolę (nad sobą!)?
Sprawdź ten trik: Dziś wieczorem, zamiast wybierać bajkę dla swojej latorośli, pozwól jej samej zdecydować, co chce obejrzeć. A jutro rano, zamiast przygotowywać idealne śniadanie, poproś, żeby pomogła Ci w kuchni. Zobaczysz, jak te małe zmiany mogą wpłynąć na Wasze relacje!
Pamiętaj, w rodzicielstwie chodzi o to, żeby towarzyszyć dziecku w jego podróży, a nie prowadzić go za rękę. Daj mu szansę na samodzielność, a zobaczysz, jak rozkwitnie!
Nasze treści bazują na sprawdzonych badaniach naukowych. Poniżej znajdziesz źródła, na których opieraliśmy artykuł:
- „When is Parental Monitoring Effective? A Person-centered Analysis of the Role of Autonomy-supportive and Psychologically Controlling Parenting in Referred and Non-referred Adolescents” – PubMed (2020).
Głęboko cenimy rzetelność naszych informacji, dlatego pod tym adresem możesz dowiedzieć się więcej o naszej polityce publikacji
Informacja Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i nie zastępuje profesjonalnej konsultacji. W razie wątpliwości, warto skonsultować się ze specjalistą.