Hej, mamuśki! Czy tylko ja boję się prosić o pomoc? Bo pomyślą, że jestem beznadziejna matka! No sorry, ale to siedzi w głowie. Serio, znam to aż za dobrze. Z jednej strony ogarniasz korpo, z drugiej dwójkę dzieciaków, a w wolnych chwilach… próbujesz nie zwariować. I wtedy pojawia się ta myśl: „A może by tak poprosić o pomoc?”. Ale zaraz potem włącza się alarm: „Co oni sobie o mnie pomyślą?!” Znacie to?
Wioska, której nie masz? Czas ją stworzyć!
Boję się prosić o pomoc, bo pomyślą, że jestem beznadziejna!
No dobra, pogadajmy szczerze. Ile razy usłyszałyście albo same sobie wmawiałyście, że samotność matki to norma? Że prawdziwa matka ogarnia wszystko sama? BZDURA! Społeczeństwo wmawia nam, że matka musi być samowystarczalna, a to prosta droga do wypalenia.
- Perfekcyjna Mama z Instagrama kontra rzeczywistość: No sorry, ale insta-mamki z idealnie posprzątanym domem, uśmiechniętymi dziećmi i własnoręcznie pieczonymi babeczkami to jakiś Matrix. Nie dajcie się zwariować! To wycinek rzeczywistości, często mocno podkoloryzowany. Prawda jest taka, że większość z nas zasypia z niedomytymi włosami i marzy o 5 minutach w samotności.
- Syndrom „Damy Radę!”: Wpojono nam, że „kobieta wszystko potrafi”. No, może i potrafi, ale jakim kosztem? Kosztem zdrowia, psychiki, czasu dla siebie? Dziewczyny, prośba o pomoc to nie słabość, tylko mądrość! To inwestycja w Wasze własne dobro. Inaczej skończycie jak ja – z permanentnym bólem głowy i tikami nerwowymi.
Samotność matki – jak sobie z nią radzić?
To nie wstyd przyznać, że czasem czujemy się jak samotna wyspa. Izolacja, brak wsparcia, ciągłe poczucie winy… Znacie to? Ja znam aż za dobrze. Długie godziny w pracy, a potem powrót do domu, gdzie czeka Antka lekcja z ułamków (serio, kto to wymyślił?!), a Wiktoria uparcie chce oglądać „Psi Patrol” po raz setny. I gdzie tu czas dla siebie? Gdzie czas na oddech? Odpowiedź jest prosta: trzeba stworzyć sieć wsparcia, a to zaczyna się od pomocy sąsiedzkiej. Czasem ciężko jest pogodzić wszystkie obowiązki, zwłaszcza gdy na głowie jest praca na wsi po macierzyńskim. Ale nie martw się, dasz radę!
Sąsiad sąsiadowi… czyli co konkretnie możesz zyskać?
No dobra, to teraz konkrety. Jak ta cała pomoc sąsiedzka ma się przełożyć na Wasze codzienne życie? Pomyślcie o tym jak o inwestycji – trochę wysiłku na początku, a potem same zyski!
- Opieka nad dzieckiem na chwilę – wyjście do lekarza, fryzjera, czy po prostu chwila dla siebie: Marzenie! Ile razy musiałam odwoływać wizytę u dentysty, bo nie miałam z kim zostawić dzieci? Albo chodziłam z odrostami, bo na fryzjera po prostu brakowało czasu? Zaufana sąsiadka, która na godzinę zajmie się Jeremim i Idą, to skarb!
- Wspólne zakupy – szczególnie docenisz to w ciąży! Kto nosił te zgrzewki wody, ten wie. W ciąży to w ogóle kosmos! Pamiętam, jak z Wiktorią w brzuchu ledwo dowlokłam się do domu z dwiema siatkami zakupów. Teraz, gdyby sąsiadka Irena zaproponowała pomoc, to bym jej chyba pomnik postawiła! Warto też pamiętać, że w ciąży ważna jest relacja z partnerem, która jest kluczem do spokoju.
- Podwiezienie dziecka na zajęcia dodatkowe – koniec z szaleńczymi kursami po mieście! Jak wariatka latałam kiedyś między piłką Antka a baletem Wiktorii. Nigdy więcej! Teraz, jak Mikołaj ma trening, a Malwina idzie na angielski, może jedna z Was podwiezie dzieciaki na zmianę? Pół godziny w plecy, ale za to masz czas na spokojną kawę!
- Wspólne spacery z dziećmi – dla nich to super zabawa, a ty możesz pogadać z dorosłym człowiekiem! OMG, ile można słuchać o klockach i lalkach? No sorry, ale czasem mam ochotę uciec na koniec świata, żeby nie słyszeć więcej o „Krainie Lodu”. Wspólny spacer z sąsiadką i jej synem, Ignacym, to zbawienie! Dzieciaki się bawią, a my możemy pogadać o czymś innym niż pieluchy i zupki.
- Mała przysługa – podlanie kwiatów, odebranie paczki. Niby nic, a cieszy. Niby drobiazg, ale jak wyjeżdżasz na weekend do mamy, to wiesz, że Twoje ukochane storczyki nie umrą z pragnienia.
Jak zbudować sąsiedzką siatkę wsparcia? Czyli przestań się wstydzić i działaj!
Ok, to teraz najważniejsze – jak to wszystko ogarnąć w praktyce? Jak zamienić obcych ludzi w sąsiedzką siatkę wsparcia? To prostsze niż myślisz!
- Zacznij od małych kroków – uśmiech, „dzień dobry”, krótka rozmowa. Nie musisz od razu zapraszać sąsiadki na kawę i zwierzać się ze wszystkich swoich problemów. Zacznij od zwykłego „dzień dobry” na klatce schodowej, od uśmiechu na placu zabaw.
- Wykorzystaj okazje – plac zabaw, osiedlowa impreza. Tam najłatwiej nawiązać kontakt. Osiedlowy piknik? To idealna okazja! Podchodzisz, zagadujesz, proponujesz wspólną zabawę z dziećmi. I już masz punkt zaczepienia!
- Bądź szczera – powiedz, czego potrzebujesz. Bez owijania w bawełnę, „Słuchaj, mam mega urwanie głowy w pracy, czy mogłabyś czasem odebrać Leona ze szkoły?”. Bez owijania w bawełnę. Jasno i konkretnie. Zapamiętaj, ludzie nie czytają w myślach.
- Zaoferuj pomoc w zamian – to działa w obie strony! W końcu karma wraca, no nie? „Ja odbiorę Twoją córkę z baletu, a Ty w zamian możesz podrzucić mojego syna na angielski”. Proste, prawda?
- Nie bój się odrzucenia – nie każdy musi chcieć ci pomóc. No sorry, niektórzy po prostu tak mają. Nie przejmuj się, jeśli ktoś odmówi. Nie każdy jest gotowy na taką formę pomocy sąsiedzkiej. To nie znaczy, że jesteś beznadziejna. Po prostu szukaj dalej!
- 💡Stwórz osiedlową grupę na Facebooku lub WhatsApp – wymiana informacji, ogłoszenia, małe SOS-y. Technologia to potęga! To świetny sposób na integrację, wymianę informacji o lokalnych wydarzeniach, a także na szybkie reagowanie w sytuacjach awaryjnych. „Kto ma do pożyczenia miarkę cukru?” albo „Czy ktoś może odebrać paczkę od kuriera?” – takie pytania często rozwiązują się w ciągu kilku minut.
To działa! Potwierdzają to badania!
Wiecie co? Ta cała pomoc sąsiedzka to nie tylko moje wymysły i gadanie przy kawie. To naprawdę działa! I nie tylko ja to mówię, ale i naukowcy!
Badanie Lack of Maternal Social Capital Increases the Likelihood of Harsh Parenting opublikowane w PubMed w 2022 roku wykazało, że niski kapitał społeczny matek (czyli brak wsparcia w rodzinie i sąsiedztwie) zwiększa prawdopodobieństwo stosowania surowych metod wychowawczych. W badaniu przeanalizowano dane z ankiet telefonicznych od 661 matek z Kolorado i okazało się, że niski poziom połączeń sąsiedzkich wiązał się z częstszym stosowaniem kar fizycznych. Brak wsparcia, dziewczyny, to naprawdę hardkor dla psychiki! Lepiej sobie tego oszczędzić! Wiedziałam! Sama widzę, jak więcej stresu powoduje, że krzyczę na Antka i Wiktorię.
Z kolei badanie Investigating the Support Networks for Mothers of a High-density Public Housing Community and the Effects of Housing Closures on These Support Systems pokazuje, jak ważne są silne więzi społeczne w trudnych sytuacjach życiowych. Pokazuje ono, że matki w ubogich dzielnicach, które straciły swoje dotychczasowe sieci wsparcia z powodu zmian w strukturze osiedli, doświadczyły negatywnych skutków dla swojego rodzicielstwa. Jeżeli czujesz się samotna, to zbadaj, czy nie możesz nawiązać bliższych relacji z sąsiadami! Jeżeli czujesz, że potrzebujesz więcej energii, koniecznie sprawdź sprawdzone porady na dodanie sobie energii.
Dobra, ale co, jeśli nie mam „sąsiedzkiej duszy”?
No dobra, wiem, nie każdy jest duszą towarzystwa i nie każdy ma łatwość w nawiązywaniu kontaktów. Ale bez paniki! Są inne sposoby na znalezienie wsparcia.
- Poszukaj lokalnych grup wsparcia dla mam. Często organizują spotkania, warsztaty, wymianę ubrań itp. Zajrzyj do lokalnego domu kultury, biblioteki, zapytaj w przedszkolu. Na pewno coś znajdziesz!
- Zapisz się na zajęcia dla mam z dziećmi. Pilates, joga, basen – cokolwiek cię kręci. To świetny sposób na poznanie innych mam i jednocześnie zrobienie czegoś dla siebie!
- Wykorzystaj platformy internetowe. Fora, grupy na Facebooku, aplikacje – tam też znajdziesz bratnią duszę. Czasem wystarczy napisać na forum „Szukam mam z okolic, żeby pogadać przy kawie” i już masz umówione spotkanie!
Może zainteresuje Cię również artykuł o tym, jak wspierać dziecko po rozwodzie?
Pamiętaj, dziewczyno! Proś o pomoc, buduj relacje, korzystaj z życia. I nie zapominaj o sobie! Bo szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko. A teraz idę wypić kawę, bo zaraz Antek zaczyna swoje „lekcje gry na konsoli”. Sorki, ale muszę go pilnować, żeby znowu nie rozwalił telewizora. Trzymajcie się!
Informacja: Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i nie zastępuje profesjonalnej konsultacji.
U podstaw naszych treści leżą sprawdzone badania naukowe. Poniżej znajdziesz wykorzystane publikacje:
- „Lack of Maternal Social Capital Increases the Likelihood of Harsh Parenting” – PubMed (2022).
- „Investigating the Support Networks for Mothers of a High-density Public Housing Community and the Effects of Housing Closures on These Support Systems” – PubMed (2018).
Głęboko cenimy rzetelność naszych informacji, dlatego pod tym adresem możesz dowiedzieć się więcej o naszej polityce publikacji