Hej mamuśki! Agnieszka z tej strony, wasza korpo-matka z dwójką urwisów na wychowaniu (Antoni 9 lat, Wiktoria 4 lata). Dziś pogadamy sobie o życiu na emigracji i o tym, jak nie zwariować, gdy zostajesz z tym wszystkim sama. Serio, sama jak palec! Artykuł ten dedykuję każdej mamie na emigracji, która próbuje ogarnąć ten cały cyrk, a czasem ma ochotę uciec na bezludną wyspę. Pamiętajcie, że budowanie swojego plemienia to klucz do przetrwania, a znalezienie **wsparcia dla mam** w obcym kraju jest ważniejsze, niż myślicie.
Mama na emigracji: budowanie swojego plemienia: jak znaleźć wsparcie i przyjaciół wśród innych mam na emigracji? (Spoiler: Da się, ale… 😉)
Emigracja – kiedyś to były czasy…(serio?)
O matko, jak sobie przypomnę, jak to było „kiedyś”, to aż ciarki mnie przechodzą. Znacie ten moment, gdy dzwoniłyście do rodziców raz na tydzień z budki telefonicznej, bo roaming był droższy niż wakacje na Marsie? I to czekanie na list, który szedł z Polski dwa tygodnie… Dziś to brzmi jak prehistoria, no nie? No, ale tak było! Zero internetu, zero Facebooka, zero czegokolwiek. Tylko ty, obcy kraj i ewentualnie „Polonia trzyma się razem”. Ale powiedzmy sobie szczerze, to ostatnie to częściej mit niż prawda. Bo przecież wiadomo, że Polak Polakowi… sama wiesz co 😉
- Historia z życia: Jak to babcie radziły sobie bez Facebooka i grup wsparcia? (I czy w ogóle radziły?).Moja babcia, jak wyjechała do Ameryki w latach 70., to radziła sobie tak, że prała pieluchy w rękach, gotowała na piecu i nie spała po nocach. I wiecie co? Dała radę! Ale czy była szczęśliwa? No właśnie… Dziś mamy miliony możliwości, żeby sobie ułatwić życie. Pytanie, czy z tego korzystamy?
- Listy, telefony, ewentualnie gołąb pocztowy – czyli o komunikacji, która wymagała cierpliwości.Pamiętam, jak moja mama wysyłała mi paczki na święta. I to czekanie, czy dojdą całe, czy ktoś po drodze nie podjadł pierników. Dziś to wszystko jest takie… instant. Klikasz i masz. Ale czy to ma ten sam urok? No nie wiem…
- Stereotyp „Polonia trzyma się razem” – prawda czy mit? (No, powiedzmy sobie szczerze…)No dobra, bądźmy szczere. Polonia trzyma się razem, ale tylko wtedy, gdy nikt nikomu nie wchodzi w paradę. Jak tylko pojawia się jakiś konflikt interesów, to od razu zaczynają się wojny podjazdowe. No sorry, taka prawda. Ale oczywiście są wyjątki od reguły, i to na nich warto się skupić.
Dziś – wszystko pod ręką (no, prawie…)
No i wjeżdża XXI wiek! Wsparcie dla mam? Proszę bardzo! Grupy na Facebooku, Instagram, TikTok… Można zwariować! Ale z drugiej strony, to jest mega ułatwienie. Możesz w każdej chwili pogadać z kimś, kto cię rozumie, wymienić się doświadczeniami, zapytać o radę. Tylko trzeba uważać, żeby się w tym nie zatracić. Bo wiecie, te wszystkie „idealne” mamy z Instagrama… no nie zawsze to jest prawda 😉. Pamiętajcie, żeby porównywać się tylko do siebie z wczoraj!
- Facebook, Instagram, grupy mam na WhatsAppie – istny raj dla spragnionych kontaktu.Grupy na Facebooku to istne kopalnie wiedzy. Można tam znaleźć wszystko: od przepisów na obiad, po porady dotyczące wychowania dzieci. Ale trzeba uważać na hejterów i internetowych „ekspertów”. Serio, ludzie potrafią być okrutni.
- Zoom, Skype, Facetime – babcia może zobaczyć wnuczka na żywo (i skomentować twoją fryzurę!).No dobra, powiedzmy sobie szczerze, babcia i tak skomentuje twoją fryzurę, nawet jak cię widzi na żywo. Ale przynajmniej może zobaczyć wnuczka, jak rośnie. A to już coś! Te technologie to błogosławieństwo, zwłaszcza dla tych, którzy mieszkają daleko od rodziny.
- Tysiące artykułów, podcastów, webinarów – wiedza na wyciągnięcie ręki (tylko kiedy znaleźć na to czas?!).No właśnie, to jest ten problem. Wiedzy jest tyle, że nie wiadomo, za co się zabrać. Artykuły, podcasty, webinarami… Człowiek chciałby być na bieżąco, ale doba ma tylko 24 godziny. I jeszcze trzeba znaleźć czas na pracę, dzieci i sen. No sorry, to jest mission impossible!
Gdzie szukać tego „plemienia”? (czyli jak nie czuć się jak kosmita)
Internet to potęga! (ale trzeba uważać na trolli)
Internet to super sprawa, ale trzeba mieć oczy szeroko otwarte. Serio, tam czai się więcej trolli niż w skandynawskich lasach! Ale spokojnie, da się znaleźć prawdziwe perełki – grupy, gdzie mamy na emigracji wspierają się nawzajem, dzielą doświadczeniami i po prostu są dla siebie. Tylko trzeba wiedzieć, gdzie szukać.
- Grupy na Facebooku – od ogólnych, po tematyczne (np. mamy dzieci z alergią, fanki mindfulness, itp.).Facebook to chyba najpopularniejsze miejsce, gdzie mamy na emigracji szukają wsparcia. Są grupy ogólne, gdzie można pogadać o wszystkim i o niczym, ale są też grupy tematyczne, dla mam dzieci z alergią, fanek mindfulness czy miłośniczek rękodzieła. Wybór jest ogromny, więc na pewno znajdziesz coś dla siebie.
- Aplikacje dla mam – Peanut, Mush – działa to w ogóle? (Opinie i doświadczenia).Słyszałam o tych aplikacjach, Peanut i Mush, ale jakoś nigdy nie miałam odwagi ich wypróbować. Brzmi to trochę jak randki, tylko że dla mam. Ale może to jest jakiś sposób na znalezienie przyjaciółki? Jeśli któraś z was próbowała, to dajcie znać w komentarzach, jak to działa.
- Fora internetowe – staroć, ale wciąż żywy! (znajdź forum o swoim mieście/dzielnicy).Fora internetowe to taki oldschool, ale wciąż działają! Można tam znaleźć informacje o wszystkim, od najlepszych lekarzy w okolicy, po polecane place zabaw. A jak znajdziesz forum swojego miasta/dzielnicy, to już w ogóle jesteś w domu!
Real life – czyli wyjdź z domu, babo!
No dobra, internet internetem, ale czasem trzeba wyjść z domu i zobaczyć świat. Serio, siedzenie w czterech ścianach nikomu nie służy. Zwłaszcza, jak masz dzieci. Więc włącz tryb „mama-odkrywca” i ruszaj na poszukiwania!
- Polskie szkoły i przedszkola – szansa na spotkanie rodziców o podobnych korzeniach.Polskie szkoły i przedszkola to świetne miejsce na spotkanie rodziców, którzy myślą i czują podobnie. Można pogadać o problemach z nauką, o tęsknocie za domem i o tym, jak nauczyć dzieci mówić po polsku. A jak jeszcze trafisz na fajną ekipę, to już w ogóle masz wygraną!
- Zajęcia dla mam i dzieci – od gimnastyki po warsztaty kulinarne (i ploteczki przy okazji!).Zajęcia dla mam i dzieci to super opcja, żeby się poruszać, coś nowego się nauczyć i przy okazji poplotkować z innymi mamami. Bo przecież wiadomo, że ploteczki to podstawa dobrego humoru 😉. Można zapisać się na gimnastykę, warsztaty kulinarne, a nawet na naukę języka obcego. Wybór jest ogromny!
- Lokalne centra społeczne – wydarzenia, spotkania, wymiana ubrań (i zabawek!).Lokalne centra społeczne to takie miejsca, gdzie dzieje się wszystko. Organizują wydarzenia, spotkania, wymiany ubrań i zabawek. Można tam poznać ciekawych ludzi, dowiedzieć się czegoś nowego i przy okazji upolować coś fajnego dla siebie i dla dzieci.
- Parki i place zabaw – niby oczywiste, a jednak! (rozpoczęcie rozmowy to połowa sukcesu)Wydawałoby się to oczywiste. Plac zabaw, to przecież nie targowisko matrymonialne. A jednak! Wypuszczasz swoje pociechy, te się bawią, a Ty stoisz z boku. Jak zaczepić drugą mamę? Zacznij od komplementu: „Ale super kurtka!”, „Świetne buciki”, a potem lawina pójdzie sama.
Jak nawiązać kontakt? (czyli jak nie wyjść na desperatkę 😉)
No dobra, znalazłaś potencjalne „plemię”. Ale jak do nich zagadać? Jak nie wyjść na desperatkę, która szuka przyjaciół na siłę? Spokojnie, mam na to kilka trików. Pamiętaj, że kluczem jest autentyczność. Bądź sobą, nie udawaj kogoś, kim nie jesteś. I zacznij od małych rzeczy.
- Bądź sobą – serio, nie udawaj kogoś, kim nie jesteś. (Druga ty, tylko lepsza? No sorry, tak to nie działa.)Serio, nie próbuj być kimś innym, tylko po to, żeby przypodobać się innym. To nigdy nie działa. Bądź sobą, ze wszystkimi swoimi wadami i zaletami. Bo przecież nikt nie jest idealny, no nie?
- Zacznij od małych rzeczy – hej, skąd masz ten wózek? Fajne buty! Twój syn ma super koszulkę!Zacznij od komplementu. Powiedz coś miłego o wózku, butach, koszulce. To zawsze działa. Ludzie lubią, jak się ich chwali. A jak jeszcze nawiążesz do czegoś, co was łączy (np. macie dzieci w podobnym wieku), to już w ogóle jesteś na dobrej drodze.
- Nie bój się zaprosić na kawę – albo na spacer po parku. (Najwyżej odmówi – no problem!)Nie bój się wyjść z inicjatywą. Zaproponuj kawę, spacer po parku, albo cokolwiek innego. Najwyżej odmówi, no problem. Przecież nie każdy musi być twoim przyjacielem. Ale warto spróbować!
- Bądź cierpliwa – przyjaźń to proces, nie instant kawa.Pamiętaj, że przyjaźń to nie instant kawa. To proces, który wymaga czasu i zaangażowania. Nie oczekuj, że od razu staniesz się najlepszą przyjaciółką z kimś, kogo dopiero poznałaś. Daj sobie i innym czas.
Co zrobić, gdy „plemię” okaże się… toksyczne? (czyli jak się nie dać zwariować)
No dobra, znalazłaś „plemię”. Ale co zrobić, gdy okaże się, że to nie do końca to, czego szukałaś? Co zrobić, gdy twoje „plemię” zaczyna cię toksycznie wpływać? Spokojnie, mam na to kilka rad. Pamiętaj, że najważniejsze jest twoje zdrowie psychiczne.
- Nie każda znajomość to skarb – niektóre przyjaźnie po prostu nie działają, no sorry.Nie każda znajomość musi być przyjaźnią na całe życie. Czasem po prostu nie pasujecie do siebie. I to jest ok. Nie musisz się z nikim męczyć, tylko po to, żeby mieć „plemię”.
- Naucz się mówić „nie” – nie musisz być na każdym spotkaniu i wszystkim dogadzać.Naucz się mówić „nie”. Nie musisz być na każdym spotkaniu i wszystkim dogadzać. To twoje życie i ty decydujesz, jak chcesz je spędzać. Jeśli coś ci nie odpowiada, to po prostu to powiedz.
- Ogranicz kontakt z osobami, które cię dołują – dbaj o swoją energię!Jeśli masz w swoim „plemieniu” osoby, które cię dołują, to ogranicz z nimi kontakt. Dbaj o swoją energię i otaczaj się ludźmi, którzy cię inspirują i dają ci pozytywną energię.
- Pamiętaj, że jesteś wystarczająca – nawet jeśli twoje „plemię” składa się tylko z ciebie i twoich dzieci.Pamiętaj, że jesteś wystarczająca. Nie potrzebujesz „plemienia”, żeby być szczęśliwą. Jeśli twoje „plemię” składa się tylko z ciebie i twoich dzieci, to też jest ok. Najważniejsze, żebyś była szczęśliwa i żebyś czuła się dobrze sama ze sobą.
Wsparcie eksperta – kiedy warto sięgnąć po pomoc? (bo samotna mama to superbohaterka, ale…)
Bycie samotną mamą to wyzwanie. Czasem nawet superbohaterki potrzebują wsparcia! Jeśli czujesz, że sytuacja Cię przerasta, nie wstydź się szukać pomocy u specjalisty.
- Psycholog, terapeuta, coach – nie wstydź się prosić o pomoc!Wizyta u psychologa czy terapeuty nie jest oznaką słabości. To oznaka troski o siebie! Specjalista pomoże Ci uporać się z trudnymi emocjami, znaleźć rozwiązania i odzyskać kontrolę nad swoim życiem.
- Kiedy czujesz się przytłoczona, samotna, bezradna.Jeśli odczuwasz chroniczne zmęczenie, smutek, a codzienne obowiązki wydają się nie do pokonania, to znak, że potrzebujesz wsparcia. Nie czekaj, aż sytuacja się pogorszy – im szybciej zareagujesz, tym lepiej.
- Kiedy masz problemy z adaptacją w nowym kraju.Emigracja to ogromna zmiana. Nowy język, kultura, obyczaje… Nic dziwnego, że czujesz się zagubiona. Psycholog pomoże Ci odnaleźć się w nowej rzeczywistości i zaakceptować zmiany.
- Kiedy potrzebujesz kogoś, kto cię wysłucha bez oceniania.Czasem wystarczy, że ktoś Cię wysłucha i zrozumie. Terapeuta stworzy bezpieczną przestrzeń, w której będziesz mogła wyrazić swoje uczucia i myśli bez obawy przed krytyką.
- Gdzie szukać pomocy? – polscy specjaliści za granicą, teleporady.Wiele organizacji oferuje wsparcie psychologiczne dla Polaków za granicą. Możesz skorzystać z teleporad, konsultacji online lub poszukać polskiego specjalisty w swojej okolicy. Pamiętaj, że samotna mama nie musi być sama!
„Plemię” to nie tylko mamy – pamiętaj o partnerze/rodzinie/przyjaciołach!
Budując swoje „plemię”, nie zapominaj o osobach, które już są w Twoim życiu – partnerze (jeśli masz to szczęście 😉), rodzinie i przyjaciołach. Oni też mogą być Twoim wsparciem!
- Buduj relacje z partnerem (jeśli go masz 😉) – razem raźniej.Wspólne spędzanie czasu, rozmowy, okazywanie sobie czułości – to wszystko wzmacnia związek i pomaga przetrwać trudne chwile. Pamiętajcie o randkach tylko we dwoje, bez dzieci!
- Utrzymuj kontakt z rodziną w Polsce – rozmowa z mamą potrafi zdziałać cuda.Rozmowa z mamą, siostrą czy przyjaciółką z Polski to jak powrót do korzeni. One znają Cię najlepiej i zawsze Cię wesprą. Nie zapominaj o regularnych rozmowach!
- Nie zapominaj o starych przyjaciołach – nawet jeśli dzielą was kilometry.Przyjaciele z dawnych lat to skarb. Oni znają Twoją historię, wiedzą, co Cię śmieszy, co Cię denerwuje. Utrzymuj z nimi kontakt, nawet jeśli dzieli Was odległość.
Na koniec – kilka słów otuchy od Agnieszki (czyli od matki-wariatki dla matek-wariatek 😉)
Jesteś silna, jesteś wspaniała, dasz radę! (nawet jeśli dziś masz ochotę rzucić wszystko w diabły 😉)
Wiem, że bycie mamą na emigracji to nie jest bułka z masłem. Czasem masz ochotę spakować walizki i wrócić do Polski. Czasem spędza sen z powiek myśl, że robisz wszystko źle. Ale pamiętaj, że nie jesteś sama! I że jesteś silna, wspaniała i dasz radę!
- Pamiętaj, że nie jesteś sama – wiele mam na emigracji czuje się podobnie.Tysiące mam na całym świecie przeżywa to samo, co Ty. Izolacja związana z życiem w nowym kraju, bariery językowe, tęsknota za rodziną… Wszystkie te wyzwania są realne, ale nie jesteś w tym sama.
- Nie bój się prosić o pomoc – nikt nie oczekuje, że będziesz idealna.Nikt nie oczekuje, że będziesz idealna. Nie musisz sama dźwigać wszystkich ciężarów. Proś o pomoc, gdy jej potrzebujesz. Rodzina, przyjaciele, sąsiedzi – na pewno ktoś Ci pomoże.
- Ciesz się macierzyństwem – nawet w tym całym chaosie i szaleństwie.Macierzyństwo to piękny, ale i trudny czas. Ciesz się każdą chwilą spędzoną z dziećmi, nawet jeśli czasem masz ochotę uciec na bezludną wyspę 😉. To wszystko minie szybciej, niż myślisz!
Czasem czujesz, że to wszystko Cię przerasta? To normalne! Ale uwierz mi, każda z nas tak ma! I pamiętaj, budowanie swojego plemienia to proces, który wymaga czasu i zaangażowania. Ale warto! Bo dzięki temu poczujesz się mniej samotna i bardziej szczęśliwa. A to jest najważniejsze, no nie?
Informacja: Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i nie zastępuje fachowej konsultacji z psychologiem, terapeutą lub innym specjalistą. W przypadku problemów natury emocjonalnej lub psychicznej, skonsultuj się z odpowiednim specjalistą.