Nawigacja
Czy Twój pies wyczuwa ciążę? Poznaj prawdę!

Czy Twój pies wyczuwa ciążę? Poznaj prawdę!

Blogerka, mama na pełen etat

Okej, dziewczyny, siadamy z kawką i pogadamy o tych naszych zwierzakach i ciąży. Bo umówmy się, czasem mam wrażenie, że one wiedzą lepiej niż my same, co się święci. A na serio… Zaraz opowiem wam historię, po której same będziecie się zastanawiać, czy wasz pies nie ma czasem doktoratu z ginekologii. Bo niby jak wytłumaczyć to, że nagle zaczyna się zachowywać jak cień, a zamiast radośnie merdać ogonem na widok miski, to woli wtulać się w twój brzuch? No, chyba że to po prostu zwykła próba wyżebrania dodatkowej porcji karmy… Ale dobra, bez ironii, zagłębmy się w temat: czy psy i koty wyczuwają ciążę?

Czy Fido ma szósty zmysł? A może po prostu węch jak detektor?

No dobra, przyznajcie się, ile razy zastanawiałyście się, czy wasz pies, kot, królik (cokolwiek futrzatego macie w domu) nie patrzy na was z jakąś dziwną, przeszywającą inteligencją? Jakby wiedział coś, czego wy same jeszcze nie ogarniacie? Mnie to prześladowało zwłaszcza w pierwszej ciąży. Teraz, przy Wiktorii, już byłam sprytniejsza – to ja obserwowałam, czy Antkowi (mojemu pierworodnemu) nie zaświta w oczach przerażenie na myśl o konkurencji do mojego czasu antenowego. No ale wracając do meritum… Czy zwierzaki naprawdę *wiedzą* o ciąży?

Historia Igi i Rudego, czyli jak pies ogłosił ciążę zanim to było modne.

Znacie to uczucie, kiedy wszyscy wokół gratulują wam ciąży, a wy same jeszcze nie zdążyłyście nawet zrobić testu? No właśnie. Podobną sytuację przeżyła moja koleżanka, Iga. Tylko że w jej przypadku gratulacje (a raczej dziwne zachowanie) nadeszły od Rudego, jej ukochanego Golden Retrievera.

Iga i jej początki bycia mamą (jeszcze nieoficjalnie).

Iga to typowa korpoludka. Praca, dom, siłownia, czasami wypad ze znajomymi. Wszystko poukładane, zaplanowane, zapięte na ostatni guzik. Aż tu nagle – bum! Spóźnia się okres. Ale Iga to przecież racjonalistka, więc macha na to ręką. Stres w pracy, zmiana pogody, no co tam. Ale Rudy miał inne zdanie…

Rudy, czyli wierny przyjaciel rasy Golden Retriever i ekspert od ludzkich emocji (a przynajmniej tak mi się wydaje).

Rudy to typowy Golden. Ciamajda, łakomczuch, kocha wszystkich i wszystko. No po prostu idealny pies do towarzystwa. Z wyjątkiem sytuacji, kiedy zaczyna się zachowywać jak osobisty ochroniarz Igi.

Zmiana zachowania Rudego – nagłe przylepianie się do Igi, niemożliwe do wytłumaczenia.

I tu zaczyna się cała historia. Rudy, który normalnie lubił sobie poleniuchować na swoim posłaniu, nagle zaczął wszędzie chodzić za Igą. Jak cień. W nocy spał przy jej łóżku (co normalnie było zabronione). A rano… rano budził ją delikatnym trącaniem nosem w brzuch! No i bądź tu mądry. Iga, po konsultacji ze mną (no bo kto lepiej doradzi, jak nie samotna matka dwójki szkrabów?), zrobiła test. I co się okazało? Dwie kreski! Rudy wiedział pierwszy!

Dlaczego psy (i koty!) tak dziwnie się zachowują? Naukowo (trochę) i po babsku.

No dobra, to teraz spróbujmy to jakoś naukowo wytłumaczyć. Bo przecież nie powiem, że Rudy ma magiczne moce i czyta w myślach. Chociaż… kto wie?

Wyczuwanie hormonów? Feromony? Co tam się dzieje w tej psiej głowie? (Konsultacja z weterynarzem – co na to nauka?)

Okazuje się, że psy (i koty też!) mają o wiele bardziej wyczulony węch niż my. Duuużo bardziej. Potrafią wyczuć zmiany hormonalne w naszym organizmie, które zachodzą w czasie ciąży. Jak podaje Sarah Bartlett, certyfikowana trenerka psów i konsultantka ds. zachowania zwierząt, psy mogą wyczuwać subtelne zmiany zapachu związane ze wzrostem poziomu hormonów, takich jak estrogen i progesteron.

Według badań, psy posiadają od 10 000 do 100 000 razy lepszy węch niż ludzie. Oznacza to, że są w stanie wykryć związki chemiczne w stężeniach, które są dla nas niedostępne. Zmiany hormonalne podczas ciąży powodują zmiany w zapachu ciała kobiety, co jest łatwo wyczuwalne dla psa. Poza hormonami, psy mogą wyczuwać zmiany w feromonach, czyli substancjach chemicznych, które wpływają na zachowanie innych osobników tego samego gatunku. Feromony te mogą również ulegać zmianom podczas ciąży, co dodatkowo wzmacnia zdolność psa do jej wykrycia.

Zmiana zapachu – jak ciąża wpływa na nasz zapach i czy to w ogóle możliwe, żeby pies to wyczuł? (Porady eksperta od psiego węchu, jeśli takowy istnieje!).

No właśnie! Wyobraźcie sobie, że to, co dla nas jest ledwo wyczuwalnym zapachem, dla psa jest jak billboard reklamowy. Zmiany hormonalne powodują, że inaczej pachnie nasz pot, oddech, a nawet… mocz! (No sorry, ale taka jest prawda). Pies wyczuwa te subtelności i łączy je z naszym zachowaniem. A jak jeszcze zaczniemy wymiotować o 6 rano… no to już ma pewność, że coś się dzieje.

Intuicja zwierzęca? A może po prostu obserwacja i zmiana zachowań właścicielki?

Oprócz zmian w zapachu, psy są świetnymi obserwatorami. Widzą, że jesteśmy bardziej zmęczone, bardziej płaczliwe (no dobra, ja to akurat zawsze jestem płaczliwa, ale to inna historia), że inaczej się ruszamy. Wszystkie te sygnały składają się w jedną całość i pies zaczyna łączyć kropki. I nagle staje się naszym osobistym, futrzanym psychologiem.

Jak Iga reagowała na Rudego i co zrobiła dobrze (a co mogła lepiej)?

No dobra, to teraz przeanalizujmy, co Iga zrobiła dobrze, a co mogła poprawić. Bo umówmy się, każda sytuacja jest inna i nie ma jednej, idealnej recepty na to, jak reagować na „ciążowe” zachowanie zwierzaka.

Pozytywne wzmocnienie – nagradzanie Rudego za dobre zachowanie.

Iga od razu zaczęła nagradzać Rudego za to, że jest blisko niej. Dawała mu smakołyki, głaskała go, mówiła do niego ciepłym głosem. Dzięki temu Rudy zrozumiał, że „ciążowe” zachowanie Igi to dla niego coś pozytywnego. I nie mylił się, bo nagle zaczął dostawać więcej smaczków! No kto by nie chciał?

Dbanie o komfort psa – żeby nie czuł się odrzucony przez „nową sytuację”.

Iga dbała o to, żeby Rudy nie czuł się odrzucony. Mimo zmęczenia, znajdowała czas na zabawę z nim, na spacery, na wspólne leniuchowanie na kanapie. Bo przecież Rudy to członek rodziny i zasługuje na uwagę, nawet jeśli w brzuchu Igi rośnie mały człowiek.

Konsultacja z behawiorystą – kiedy warto sięgnąć po pomoc specjalisty?

I tutaj ważna uwaga. Jeśli zauważysz, że zachowanie twojego psa staje się problematyczne (np. agresja, nadmierna lękliwość), nie czekaj i skonsultuj się z behawiorystą. On pomoże ci zrozumieć, co się dzieje w głowie twojego zwierzaka i jak skutecznie rozwiązać problem. Bo lepiej zapobiegać niż leczyć, no nie?

Przygotowujemy zwierzaka na przyjście dziecka – krok po kroku, żeby uniknąć dram.

No dobra, to teraz przechodzimy do konkretów. Jak przygotować psa (lub kota) na przyjście dziecka, żeby uniknąć scen jak z horroru? (Chociaż powiem wam szczerze, czasem i tak się nie da tego uniknąć. Antoś i Wiktoria to mistrzowie dramatu, no sorry).

Wprowadzanie nowych zapachów i dźwięków – pieluszki, płacz dziecka, kremy.

Zacznij od stopniowego wprowadzania nowych zapachów i dźwięków. Kup pieluszki, kremy dla niemowląt, puder i pozwól psu je obwąchać. Włączaj nagrania z płaczem dziecka, żeby przyzwyczaił się do tego dźwięku. Możesz też poprosić znajomych, którzy mają małe dzieci, żeby przyszli do ciebie w odwiedziny z potomstwem. Im więcej bodźców, tym lepiej.

Stopniowe przyzwyczajanie do nowego rytmu dnia – spacer o innej godzinie, mniej uwagi (niestety, no sorry!).

Niestety, ale trzeba się przygotować na to, że po urodzeniu dziecka będziesz miała mniej czasu dla swojego zwierzaka. Dlatego zacznij stopniowo zmieniać rytm dnia. Spacer o innej godzinie, krótsza zabawa, mniej głaskania. Wiem, że to boli, ale uwierz mi, lepiej zrobić to stopniowo niż nagle z dnia na dzień.

Budowanie pozytywnych skojarzeń – smakołyki przy wózku, głaskanie psa podczas karmienia.

I tutaj najważniejsza zasada: buduj pozytywne skojarzenia! Daj psu smakołyk, kiedy jesteś blisko wózka, głaszcz go podczas karmienia, mów do niego ciepłym głosem. Chodzi o to, żeby pies kojarzył dziecko z czymś przyjemnym, a nie z zagrożeniem.

Mity i fakty o zwierzętach i niemowlętach – obalamy strachy i budujemy bezpieczną przyszłość.

No dobra, to teraz rozprawmy się z kilkoma mitami, które przyprawiają przyszłe mamy o zawrót głowy.

Koty i zazdrość – czy naprawdę trzeba oddać kota do schroniska?

Nie! Absolutnie nie! Koty są może i niezależne, ale też potrafią kochać i przywiązywać się do właścicieli. Oczywiście, mogą być zazdrosne o nowego członka rodziny, ale to nie znaczy, że trzeba się ich pozbywać. Po prostu poświęć kotu więcej uwagi, baw się z nim, głaszcz go i pokaż mu, że nadal jest ważny. Postaraj się stworzyć dla niego bezpieczną przestrzeń, gdzie będzie mógł odpocząć od hałasu i zamieszania związanego z dzieckiem.

Psy i agresja – jak rozpoznać sygnały ostrzegawcze i co z tym zrobić?

Agresja u psa to poważny problem, ale nie zawsze oznacza, że trzeba go oddać. Ważne jest, żeby rozpoznać sygnały ostrzegawcze: warczenie, pokazywanie zębów, sztywna postawa ciała. Jeśli zauważysz takie zachowanie u swojego psa, od razu skonsultuj się z behawiorystą. On pomoże ci zrozumieć przyczynę agresji i opracować plan działania.

Alergie – czy zwierzak musi zniknąć, jeśli dziecko jest alergikiem?

No i temat rzeka. Alergie to zmora XXI wieku. Ale spokojnie, nie zawsze oznacza to pożegnanie z futrzakiem. Wiele zależy od stopnia alergii. Czasami wystarczy częstsze sprzątanie, regularne kąpiele psa i stosowanie specjalnych preparatów antyalergicznych. Warto też skonsultować się z alergologiem, który pomoże dobrać odpowiednie leczenie. Istnieją również rasy psów i kotów, które uchodzą za mniej alergizujące, choć nie są całkowicie wolne od alergenów.

Rada od Agnieszki, czyli jak ogarnąć zwierzaka, dzieci i w ogóle życie.

No dobra, dziewczyny, to teraz posłuchajcie, co wam powiem jako doświadczona matka, pracownica korporacji i właścicielka psa (który, jak podejrzewam, ma IQ Einsteina).

Pamiętaj o sobie – bo szczęśliwa mama to szczęśliwy zwierzak i szczęśliwe dzieci.

To najważniejsza zasada. Jeśli ty będziesz szczęśliwa, to i twój zwierzak, i twoje dzieci będą szczęśliwe. Znajdź czas dla siebie, na relaks, na hobby. Idź na kawę z przyjaciółką, poczytaj książkę, zrób sobie maseczkę. No po prostu zrób coś, co sprawi ci przyjemność. I nie miej wyrzutów sumienia! Bo zasługujesz na to.

Nie panikuj – zwierzaki wyczuwają stres, więc weź głęboki oddech.

Stres to wróg numer jeden. Zwierzaki wyczuwają go na kilometr. Dlatego, kiedy czujesz, że zaczynasz wpadać w panikę, weź głęboki oddech i powiedz sobie: „Dam radę!”. No i pamiętaj, że zawsze możesz do mnie napisać. Razem damy radę!

Zaufaj swojemu instynktowi – Ty najlepiej znasz swojego zwierzaka.

I ostatnia, ale nie mniej ważna zasada: zaufaj swojemu instynktowi. Ty najlepiej znasz swojego zwierzaka i wiesz, co jest dla niego najlepsze. Nie słuchaj rad „ekspertów”, którzy nigdy nie mieli psa (albo kota). Słuchaj swojego serca i rób to, co uważasz za słuszne. Wiem, że czasem to jak walka z wiatrakami, ale uwierz mi, warto!

Zatem, czy pies wie, że jesteś w ciąży? No nie wiem, ale na pewno wyczuwa, że coś się święci!

I to by było na tyle, moje drogie. Mam nadzieję, że ten tekst trochę was uspokoił i dał wam kilka wskazówek, jak przygotować się na przyjście dziecka w towarzystwie futrzanego przyjaciela. Pamiętajcie, że to nie musi być trudne i stresujące. Może być piękne i magiczne. A może… po prostu zwyczajnie chaotyczne, jak to w życiu bywa. Ale hej, przynajmniej nie będzie nudno!

To co? Kolejna kawa i pogaduchy o macierzyństwie i zwierzakach?

Bo przecież o tym to mogłabym gadać godzinami. Może spotkamy się na kawie i opowiem wam o tym, jak Antoś próbował nauczyć kota jeździć na rowerze? No dobra, może to nie jest temat na teraz. Ale obiecuję, że kiedyś wam o tym opowiem.

Dajcie znać w komentarzach, czy Wasze zwierzaki też tak dziwnie się zachowywały!

A teraz podzielcie się swoimi historiami. Czy Wasze zwierzaki też wyczuły ciążę? A może macie jakieś inne, śmieszne albo wzruszające historie związane z ciążą a zwierzętami? Piszcie w komentarzach! Jestem bardzo ciekawa!

Zastrzeżenie: Informacje zawarte w tym artykule mają charakter wyłącznie informacyjny i nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. W przypadku problemów zdrowotnych zawsze skonsultuj się z lekarzem.

Blogerka, mama na pełen etat

Hejka Mamuśki! Mam na imię Agnieszka i jestem mamą na pełen etat – ogarniam codzienność w duecie z moją energiczną dwójką: Wiktorią - małą królową kreatywnych katastrof, i Antkiem (9 lat), ekspertem od klocków LEGO i niekończących się pytań. Na ABC Mamy dzielę się moją codzienną przygodą – tą pełną śmiechu, chaosu, ale i wzruszeń. Piszę o tym, jak to jest być samotną mamą, która czasem balansuje na linie, a czasem po prostu śmieje się z tego, co przynosi życie.