Mama na wsi: Gdzie na fitness? Aktywność fizyczna i dbanie o siebie w realiach wiejskich
Macierzyństwo na wsi – brzmi idyllicznie, prawda? Zielona trawka, świeże powietrze, dzieci biegające boso… Tylko zapominają dodać, że biegają one boso po błocie, świeże powietrze śmierdzi obornikiem, a Ty próbujesz to wszystko ogarnąć, pracując zdalnie i marząc o chwili dla siebie. Gdzie w tym wszystkim znaleźć czas na fitness dla mam? No właśnie. Ale spokojnie, nie jesteś osamotniona. Znajdziemy na to sposób, nawet jeśli Twój dzień przypomina bardziej maraton przełajowy niż spokojny spacer po łące.
Historia z kurnikiem w tle, czyli dzień z życia wariatki
Poranek na wsi. Kogut zamiast budzika – bardziej bym powiedziała, że to syrena alarmowa. Dzieciaki w piżamach pędzą do kurnika, bo która pierwsza znajdzie jajko, ta rządzi. Ja? Ja w tym czasie próbuję ogarnąć ten cały cyrk, zanim w ogóle zdążę wypić kawę. A kawa to podstawa, bo bez niej to ja jestem jak zombie z „The Walking Dead”.
Walka z czasem to moja specjalność. Mam godzinę na wszystko: śniadanie, ogarnięcie dzieciaków (czyli wyciągnięcie ich z błota), przygotowanie się do pracy w tej mojej korpo, gdzie udaję, że jestem superprofesjonalna… i próba znalezienia pięciu minut na jakieś rozciąganie. Pięć minut! Marzenie ściętej głowy, no ale próbować trzeba.
Punkt kulminacyjny? Próba zrobienia przysiadów, kiedy Wiktoria usiłuje wdrapać mi się na plecy, a Antek krzyczy, że zgubił kurę. Tak, serio, zgubił kurę! No sorry, ale tak właśnie wygląda mój wiejski fitness. Myślicie, że przesadzam? Spróbujcie zrobić pajacyki, kiedy wokół biegają kury i próbują dziobać Wam sznurówki. Powodzenia!
No i ta ironia losu. Marzę o jodze o wschodzie słońca, z widokiem na zielone pola. A rzeczywistość? Hektolitry kawy, nerwowe sprawdzanie maili w drodze do kurnika i modlitwa, żeby chociaż raz dzieci nie wytarły rąk w moje spodnie. Znacie to, prawda? No właśnie.
Kluczowy wniosek: Czasu nie znajdziesz – trzeba go ukraść!
No dobra, żarty na bok. Dla siebie – to nie jest luksus, to cholerna konieczność! Serio, mówię to jako ekspertka od bycia na skraju załamania nerwowego. Dlaczego dbanie o siebie jest tak ważne dla samotnej mamy na wsi (i dla każdej mamy, generalnie)? Bo jak Ty padniesz, to kto ogarnie ten cały bajzel? Antek i Wiktoria na pewno nie. Może kury?
Małe kroki, wielkie zmiany. Jak nawet 15 minut dziennie może zrobić różnicę? Uwierzcie mi, może. Ja zaczęłam od tego, że wstaję 15 minut wcześniej niż dzieci. Wiem, brzmi jak tortura, ale wierzcie mi, w tych 15 minutach można wypić kawę w ciszy i spokoju. Albo zrobić kilka skłonów. Albo po prostu powzdychać do sufitu. Cokolwiek, co sprawi, że poczujesz się odrobinę bardziej jak człowiek, a nie jak automat do obsługi dzieci i kurnika. No serio!
Fitness po wiejsku, czyli jak się ruszać, żeby się nie naruszać (psychicznie)
Dobra, przechodzimy do konkretów. Jak ćwiczyć na wsi, żeby nie zwariować? Bo opcji jest kilka, tylko trzeba je dopasować do swojego poziomu szaleństwa.
Opcja nr 1: Wiejski fitness w domu – bez wychodzenia spod koca (prawie)
- Ćwiczenia z YouTube: Krótkie, efektywne treningi, które można wcisnąć między bajki a gotowanie obiadu. Ja osobiście lubię te, które trwają 10 minut i obiecują płaski brzuch w tydzień. No dobra, w tydzień może nie, ale zawsze to coś. Sprawdźcie kanały z ćwiczeniami dla mam po porodzie. Są bezpieczne i dostosowane do naszych możliwości. Polecam poszukać porad fizjoterapeutów na temat bezpiecznych ćwiczeń po porodzie. Wiedzą, co mówią!
- Wykorzystaj to, co masz pod ręką: Butelki z wodą zamiast hantli? Czemu nie! Dzieci zamiast obciążników? Tylko ostrożnie! Kreatywność to podstawa! Ja czasem używam worka z ziemniakami do ćwiczeń. Działa!
- Taneczne szaleństwo: Włącz ulubioną muzykę i daj się ponieść! Spalanie kalorii i poprawa humoru w jednym. Tylko uprzedź sąsiadów, żeby nie dzwonili na policję, myśląc, że Cię opętało.
Opcja nr 2: Aktywność na świeżym powietrzu – czyli wiejskie SPA dla duszy i ciała
- Spacer z wózkiem (lub bez): Odrobina świeżego powietrza i ruchu dobrze zrobi każdemu, nawet najbardziej zmęczonej mamie. Ja podczas spacerów staram się wdychać zapach łąki, a nie obornika. Chociaż czasem to trudne.
- Prace w ogrodzie: Kopanie, sadzenie, plewienie – to też jest trening! I jeszcze masz piękne kwiatki (albo marchewki!). Tylko pamiętaj o kremie z filtrem, bo słońce potrafi dać popalić.
- Rowerowa przejażdżka z dziećmi: Zabawa i aktywność fizyczna w jednym! Tylko kask obowiązkowy! I ubezpieczenie od nagłych zderzeń z krową. Tak, to się zdarza.
Opcja nr 3: Fitness w grupie – czyli wsparcie i motywacja w pigułce
- Zajęcia fitness w pobliskiej miejscowości: Sprawdź, co oferują lokalne ośrodki kultury lub szkoły. Może zumba albo pilates? Ja kiedyś zapisałam się na aerobik. Skończyło się na tym, że przez tydzień nie mogłam chodzić. Ale przynajmniej się pośmiałam.
- Grupy mam na Facebooku: Poszukaj lokalnej grupy mam, które wspólnie ćwiczą. Siła grupy to potęga! Możecie się wzajemnie motywować, wymieniać przepisami na zdrowe przekąski i plotkować o dzieciach.
- Zorganizuj własny trening: Zaproś sąsiadki na wspólne ćwiczenia na świeżym powietrzu. Będzie weselej! I może ktoś przypilnuje dzieci, żebym mogła w końcu zrobić te przysiady bez obciążenia.
Zdrowa mama, szczęśliwa rodzina – proste równanie, które warto pamiętać
Odżywianie – podstawa sukcesu. Szybkie i zdrowe przepisy dla zapracowanych mam to podstawa. Bo nikt nie lubi być głodny i zły. Ja ostatnio odkryłam, że smoothie z bananem i szpinakiem to całkiem niezły patent na przemycenie warzyw do diety dzieci. I mojej, przy okazji.
Sen – bezcenny. Jak wygospodarować kilka dodatkowych minut na sen? To pytanie dręczy niejedną mamę. No dobra, mi też. Ale ponoć drzemki w ciągu dnia pomagają. Spróbuję, jak tylko znajdę na to czas między karmieniem kur a odrabianiem lekcji z Antkiem. A jeśli czujesz się notorycznie niewyspana, sprawdź, jak jod po porodzie wpływa na energię i zdrowie – zarówno Twoje, jak i dziecka.
Mindfulness – inaczej chwila dla siebie. Proste techniki relaksacyjne, które pomogą opanować chaos dnia codziennego. Ja czasem zamykam się w łazience na 5 minut i udaję, że jestem w spa. Działa! Tylko trzeba uważać, żeby dzieci nie wpadły z wizytą, akurat kiedy masz maseczkę na twarzy. Bo wtedy to już nie jest relaks, tylko horror.
I co? Zaczynamy ogarniać ten fitness po wiejsku?
Słuchajcie, dziewczyny, nie chodzi o to, żeby od razu przebiec maraton. Chodzi o to, żeby zrobić coś dla siebie. Bo jak Ty będziesz szczęśliwa, to i Twoje dzieci będą szczęśliwe. A jak dzieci będą szczęśliwe, to może dadzą Ci w spokoju wypić tę kawę. No, może. Trzymam za Was kciuki!
Motywacja na koniec: Pamiętaj, robisz to dla siebie i dla swojej rodziny. A uśmiech dziecka to najlepsza nagroda. No, i ciasto marchewkowe. Albo chociaż ta kawa wypita w spokoju. No dobra, dobra, niech będzie to ciasto marchewkowe! Trzymajcie się ciepło!
⚠️ Informacja: Informacje zawarte w tym artykule mają charakter wyłącznie informacyjny i nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Zawsze skonsultuj się z lekarzem lub fizjoterapeutą przed rozpoczęciem jakiegokolwiek programu ćwiczeń, szczególnie po porodzie.