Moi starzy mnie nie nienawidzą! Jak przetrwać?

Moi starzy mnie nie nienawidzą! Jak przetrwać?

Moi rodzice mnie nienawidzą – artykuł pisany z perspektywy nastolatka

Czy kiedykolwiek czułaś, że ściany Twojego domu zaczynają się na Ciebie zamykać? To uczucie klaustrofobii, niezrozumienia i samotności w tłumie najbliższych, jest niestety częstsze niż myślisz. Dziś pochylimy się nad sytuacją, kiedy relacje rodzice dzieci stają się trudne, a nastolatek zaczyna odczuwać, że jego rodzice go nie akceptują, a nawet… nienawidzą.

Serio, moi rodzice mnie nienawidzą? Czasem tak czuję.

Masz czasem tak, że własny dom wydaje Ci się klatką? Że niby są wokół ludzie – Twoja rodzina – a czujesz się totalnie sam/sama i nikt Cię nie kuma? Niestety, to dość częste. Chcę dzisiaj pogadać o tym, jak to jest, gdy relacje rodzice dzieci robią się mega trudne i zaczynasz myśleć, że starzy Cię nie akceptują, a może nawet… nienawidzą.

Wiki i jej cichy pokój – znacie to?

Poznajcie Wiktorię (imię zmienione, wiadomo). Ma 16 lat, włosy zwykle w jakimś koku na czubku głowy i takie oczy, że od razu widać, że coś jest nie tak. Gadałam z nią ostatnio i aż mi się smutno zrobiło. Wiki mówi, że we własnym domu czuje się jak kosmita. Cokolwiek powie albo zrobi, starzy od razu to krytykują albo patrzą z dezaprobatą. Najgorsze, że u niej nie ma wielkich awantur. Jest taka lodowata cisza, przerywana jakimiś docinkami albo tym ich wymownym milczeniem, które mówi więcej niż tysiąc słów.

Wiktoria opowiadała, jak to wygląda na co dzień. Mówi: „Mamo, kupiłam sobie nową bluzkę”, a matka na to: „Znowu hajs wydajesz? Masz przecież pełną szafę.” Albo chwali się: „Dostałam czwórkę z matmy”, a tata: „A czemu nie piątkę? Wiesz, że możesz lepiej.” Brzmi znajomo? Wiki czuje, że ta presja rodziców na nastolatka jest nie do wytrzymania. Coraz częściej zamyka się w swoim pokoju, bo tylko tam ma spokój. Zastanawia się, co zrobić, gdy rodzice nie rozumieją. Czy kiedyś poczuje, że kochają ją i akceptują taką, jaka jest, a nie jakąś ich wymyśloną wersję?

O co w tym wszystkim chodzi? Próbuję to ogarnąć

Zanim zaczniemy panikować i szukać rozwiązań, spróbujmy ogarnąć, czemu tak się dzieje. Bo wiesz, rodzice to też ludzie. Mają swoje jazdy, swoje lęki, jakieś oczekiwania z kosmosu. Może jak zrozumiemy, o co im chodzi, będzie łatwiej?

Gadajmy! A nie, czekaj… nie gadamy

Ten brak komunikacji z rodzicami nastolatka to chyba standard. Często boimy się gadać, bo zaraz będzie awantura, albo oni w ogóle nie słuchają, tylko czekają, żeby coś doradzić (czytaj: skrytykować). A oni? Ciągle zabiegani, praca, rachunki… Kiedy mają czas naprawdę posłuchać? A my, z naszymi humorami i burzą hormonów, też nie zawsze umiemy powiedzieć, o co nam chodzi. Ile ważnych rzeczy ginie w tej ciszy między nami?

Czytałam gdzieś (chyba w jakiejś mądrej książce, może nawet tej „Wychowanie bez porażek” Gordona, o której ktoś wspominał), że ważne jest „aktywne słuchanie”. Czyli nie tylko słyszenie słów, ale próba zrozumienia, co *naprawdę* czujemy. Może gdyby rodzice spróbowali tego, zamiast od razu oceniać, byłoby łatwiej?

Ich oczekiwania vs. ja – misja niemożliwa?

Kolejna sprawa, która psuje relacje rodzice dzieci, to ich nierealne oczekiwania. Serio, czasem mam wrażenie, że chcieliby, żebym był/a jakimś geniuszem, sportowcem i artystą w jednym. Ta presja rodziców na nastolatka jest straszna, zwłaszcza gdy zaczynają Cię porównywać do innych – do kuzyna, sąsiadki, czy nawet własnego rodzeństwa. „A Zosia to ma same piątki!”, „A Tomek tak świetnie gra w piłkę!”. No super, tylko ja to ja!

Podobno presja na sukcesy w szkole może prowadzić do doła, lęków i problemów. Dzieciaki, które czują, że muszą być najlepsze dla rodziców, mają gorzej psychicznie i trudniej im się dogadać z rówieśnikami. Może starzy powinni pamiętać, że nie jesteśmy ich kopią? Mamy swoje talenty, swoje jazdy, swoje ograniczenia. Chcemy wsparcia w tym, co lubimy, a nie realizowania ich ambicji. Pytanie za sto punktów: Jak mądrze wspierać rozwój dziecka, nie narzucając własnych ambicji? Ciekawe, czy oni je sobie zadają.

Fejs, Insta i te porównania…

Żyjemy w czasach, gdzie media społecznościowe to nasze drugie życie. Ale wiecie, co jest słabe? Kiedy rodzice też tam siedzą i zaczynają Cię porównywać do tych wszystkich „idealnych” ludzi z Insta. Wiktoria opowiadała, jak jej mama komentuje zdjęcia jej koleżanek albo jakichś influencerek. „Zobacz, jak ona ładnie wygląda”, „Czemu ty się tak nie ubierzesz?”. Serio? Czy oni nie widzą, jak to boli?

Hę.., porównywanie się do innych w necie niszczy samoocenę i powoduje, że czujemy się gorzej. Jeśli jeszcze rodzice to podkręcają… masakra. Fajnie by było, gdyby czasem zauważyli, czy czujemy się ze sobą OK, zamiast dokładać nam stresu. A może sami też się porównują do innych?

Dorastanie – to trudne dla wszystkich

Trzeba pamiętać, że ten cały okres dorastania to niezły rollercoaster. Hormony szaleją, szukamy siebie, emocje skaczą jak szalone. Potrzebujemy, żeby rodzice nas akceptowali i rozumieli, ale jednocześnie chcemy już być niezależni. A oni? Często martwią się o naszą przyszłość tak bardzo, że zapominają, że teraz też potrzebujemy wsparcia i zrozumienia, a nie tylko kontroli.

Ciekawe, czy oni pamiętają, jak sami mieli te naście lat? Jakie mieli jazdy? Może gdyby sobie przypomnieli, spojrzeliby na nas trochę inaczej, z większą empatią?

A może to ich problem?

Czasem problemem nie jesteśmy my, tylko to, co dzieje się między rodzicami. Jeśli oni się kłócą, jest napięta atmosfera, to odbija się na nas. Czujemy się zagubieni, wystraszeni, czasem nawet winni. Bywa, że stajemy się takim „zderzakiem” między nimi, próbujemy łagodzić sytuację.

Czytałam, że dzieciaki, które dorastają w domach, gdzie rodzice ciągle walczą, mają potem więcej problemów emocjonalnych (DOI: 10.1037/fam0000601). To wpływa na nasze poczucie bezpieczeństwa. Może czasem, zamiast skupiać się tylko na nas, rodzice powinni zadbać o siebie i swój związek? Bo jak oni są szczęśliwsi, to i nam jest lepiej.

Jak wyjść z tego bagna? Pomysły na lepsze jutro

Dobra, wiemy już, co może być nie tak. Ale co teraz? Jak poprawić te relacje rodzice dzieci? To nie stanie się od razu, wymaga wysiłku od wszystkich, ale hej, może warto spróbować! Zarówno my, nastolatki, jak i rodzice, możemy coś zrobić.

Dla nas, nastolatków:

  • Ogarnij swoje emocje: Znajdź sposób, żeby radzić sobie z tym, co czujesz. Pisanie pamiętnika, gadanie z kimś zaufanym (przyjaciel, kuzynka?), sport, muzyka – cokolwiek, co pomaga Ci się wyluzować. Twoje emocje są ważne, nie duś ich w sobie.
  • Mów, co myślisz (ale z głową): Ucz się mówić o swoich potrzebach i uczuciach tak, żeby nikogo nie atakować. To się nazywa asertywność. Możesz powiedzieć „nie”, jak czegoś nie chcesz, ale powiedz to spokojnie i z szacunkiem. Da się tego nauczyć!
  • 💡 Małe kroki, duża zmiana: Nie licz na cud od razu. Zacznij od małych rzeczy. Może spróbuj pogadać z mamą/tatą o jednej konkretnej sprawie, która Cię męczy? Czasem taki mały krok może dużo zmienić.
  • Szukaj pomocy, serio: Jeśli czujesz, że jest już bardzo źle i sam/a nie dajesz rady, nie wstydź się poprosić o pomoc. Są telefony zaufania (np. 116 111), psycholog szkolny, poradnie. Nie jesteś sam/a z tym problemem!

Co mogliby zrobić rodzice (gdyby chcieli posłuchać):

  • Nauczyliby się słuchać: Może jakieś warsztaty dla rodziców? Żeby nauczyli się słuchać *naprawdę*, a nie tylko udawać, i gadać tak, żebyśmy nie czuli się atakowani.
  • Poszliby na terapię (razem?): Jak jest naprawdę grubo, może terapia rodzinna by pomogła? Ktoś z zewnątrz mógłby pomóc nam wszystkim zrozumieć, co się dzieje i jak zacząć normalnie rozmawiać.
  • Spróbowaliby nas zrozumieć: Czasem wystarczyłoby, żeby spróbowali postawić się na naszym miejscu. Co czujemy? Czego potrzebujemy? Empatia – to jest to!
  • 💡 Magiczne słowo „przepraszam”: Czy oni wiedzą, ile może zmienić zwykłe „przepraszam”? Nawet jeśli myślą, że mają rację, czasem to słowo ratuje sytuację.

Małe gesty, które robią różnicę

Czasem nie trzeba wielkich rewolucji, żeby poprawić atmosferę w domu i te nasze relacje rodzice dzieci. Wspólne spędzanie czasu – serio, nawet krótka gadka przy kolacji, wspólna gra w planszówkę czy obejrzenie filmu – to może dużo dać. Okazywanie uczuć – przytulenie (nawet jeśli czasem udajemy, że nie lubimy), powiedzenie „kocham cię” (bez ironii!) – to buduje poczucie, że jesteśmy ważni. Wspieranie naszych pasji – nawet jeśli dla nich to głupoty – pokazuje, że nas akceptują. Liczy się jakość tego czasu, nie ilość.

Kiedy już naprawdę jest źle – czas na pomoc z zewnątrz

Są sytuacje, kiedy sami sobie nie poradzimy. Jeśli zauważysz u siebie (albo u kolegi/koleżanki) sygnały alarmowe, takie jak myśli samobójcze, robienie sobie krzywdy (cięcie się itp.), problemy z jedzeniem (anoreksja, bulimia) – to znak, że trzeba szukać pomocy specjalisty. Psycholog, terapeuta, psychiatra – oni wiedzą, jak pomóc. Może czasem potrzebujesz wsparcia w tym, jak rozmawiać z rodzicami o problemach w szkole.

W Polsce są różne miejsca, gdzie można znaleźć pomoc, często za darmo – Poradnie Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży, ośrodki interwencji kryzysowej. Nie bój się szukać pomocy. To nie wstyd, to oznaka siły!

Nie jesteś sam/a! Są historie z happy endem

Na koniec chcę Ci powiedzieć – nie jesteś sam/a w tym bagnie. Wiele rodzin ma problemy. Ale są też historie, które dają nadzieję. Słyszałam o ludziach, którzy poszli na terapię i serio im to pomogło, dogadali się. O nastolatkach, którzy dzięki rozmowom z psychologiem nauczyli się radzić sobie z emocjami i gadać z rodzicami. Może te wszystkie huśtawki nastrojów przestaną być takim problemem. Nie poddawaj się – zawsze jest jakaś nadzieja. Pamiętaj, że zasługujesz na szacunek i miłość, nawet jeśli teraz tego nie czujesz!

Ważne info: Ten tekst to tylko moje przemyślenia, nie zastąpi wizyty u psychologa czy innego specjalisty, jeśli jej potrzebujesz.

Weronika Zarębska
Specjalistka ds. psychologii rozwojowej

Nazywam się Weronika Zarębska i jako Specjalistka ds. psychologii rozwojowej wspieram dzieci i młodzież w odkrywaniu ich potencjału oraz radzeniu sobie z emocjonalnymi i rozwojowymi wyzwaniami. Od lat pomagam młodym ludziom oraz ich rodzicom lepiej zrozumieć trudne emocje, budować poczucie własnej wartości i tworzyć zdrowe relacje.

0
Would love your thoughts, please comment.x