Imię dwuczłonowe: Jak wybrać idealne imię dla dziecka?

Imię dwuczłonowe: Jak wybrać idealne imię dla dziecka?

Imiona dwuczłonowe: szyk i tradycja, ale czy na pewno dla Was?

Hej, przyszłe mamy i tatusiowie! Aga Jaworek melduje się z kolejną porcją życiowych rozkmin. Dziś na tapecie temat, który spędza sen z powiek niejednej parze spodziewającej się potomstwa: imiona dwuczłonowe. Eleganckie, z klasą, no brzmi dumnie, nie? Ale zanim ochrzcicie swoją latorośl „Antonina Konstancja”, „Jan Paweł” albo „Klara Matylda”, posłuchajcie, co mam do powiedzenia. Bo jak to mówią, diabeł tkwi w szczegółach. A ja, jako samotna mama Antka i Wiktorii, wiem coś o wyborach, które potrafią spędzić sen z powiek. A może jednak? Może trzecie dziecko nazwę „Antonika Wiktoria” i będę wołała:

– Antek!
– Wiktoria!
– Antonina Wiktoria!
– Ooooobiaaad stygnieeee! 🤪

A teraz ciut na poważnie… lecimy z tematem!

Checklista dla przyszłych mam i tatów, co się zastanawiają nad imieniem jak z bajki

Dobra, konkrety. Zanim dacie się ponieść fantazji i księciu z bajki, weźcie głęboki oddech i przelećcie po tej checkliście. Potraktujcie to jak taki mały test przedmałżeński dla imion. Okej, lecimy!

  • Punkt pierwszy: Co te imiona w ogóle znaczą?
  • Punkt drugi: Fonetyka, czyli czy to w ogóle da się wymówić (i nie połamać języka)?
  • Punkt trzeci: Inicjały – sprawdź, czy nie wyjdzie Ci „P.I.S.” albo coś gorszego 😉
  • Punkt czwarty: Jak to brzmi z nazwiskiem?
  • Punkt piąty: Zdrobnienia – da się to w ogóle pieszczotliwie powiedzieć?
  • Punkt szósty: Unikalność kontra praktyczność – czy Twoje dziecko nie będzie piątym Janem Pawłem w klasie?
  • Punkt siódmy: Konsultacje społeczne (ale z głową!)

Rozkładamy to na czynniki pierwsze, czyli o co chodzi w tej całej checklistcie

No dobra, dość ogólników, czas na konkrety. Przejdźmy przez te punkty po kolei, bo wierzcie mi, każdy jest ważny. Wybór imienia to nie konkurs popularności, ale decyzja, która wpłynie na całe życie waszego dziecka. Ja wiem, presja jest duża, ale spokojnie, damy radę!

Co te imiona w ogóle znaczą?

No serio, zanim nazwiesz dziecko Maria Magdalena, upewnij się, że wiesz, co to znaczy. Może akurat połączenie imion przyniesie jakąś zabawną niespodziankę. Albo wręcz przeciwnie. Wiesz, niby nic, a jednak. Trochę jak z wyborem tapety do pokoju – pozornie drobiazg, a potrafi zepsuć cały efekt. Może wcale nie chcesz, żeby Twoja córka była „umiłowaną, wyniosłą wieżą”? Lepiej sprawdzić! I pamiętaj, imiona mają swoje korzenie, swoją historię. Warto się w to zagłębić, żeby później nie było „ło matko, co myśmy narobili?”.

Fonetyka, czyli czy to w ogóle da się wymówić (i nie połamać języka)?

Spróbuj powiedzieć „Dobromiła Anastazja” pięć razy pod rząd. Da się? No właśnie. Albo „Świętopełk Zdzisław”. No, powodzenia! Imiona dwuczłonowe to już wyzwanie, więc upewnij się, że połączenie nie jest językowym łamańcem. Serio, pomyśl o tym, jak nauczycielka w szkole będzie to wymawiać na głos podczas apelu! Dziecko Ci podziękuje, jak nie będzie musiało tłumaczyć każdemu, jak się nazywa. Pamiętaj, imię ma być powodem do dumy, a nie frustracji.

Inicjały – sprawdź, czy nie wyjdzie Ci „P.I.S.”,  „P.O.” albo coś gorszego 😉

Wiecie, o co chodzi… Zanim dziecko dostanie dowód, upewnij się, że inicjały nie tworzą jakiegoś wstydliwego skrótu. Serio, to się zdarza. Ja wiem, brzmi to absurdalnie, ale uwierzcie mi, lepiej dmuchać na zimne. Wyobraź sobie sytuację, kiedy Twój syn, powiedzmy, Jan Ignacy Sikorski, musi się przedstawiać na rozmowie o pracę. No sorry, ale pierwsze wrażenie jest ważne. I nie mów, że Cię nie ostrzegałam!

Jak to brzmi z nazwiskiem?

Wyobraź sobie: „Jan Paweł Kowalski”. Brzmi znajomo? No właśnie. Albo „Brajan Dżesika Nowak”. Bez komentarza. Imię i nazwisko mają grać razem, a nie się gryźć. Trochę jak z doborem wina do kolacji – niby można wypić cokolwiek, ale jak dobierzesz odpowiednio, to smakuje o niebo lepiej. Upewnij się, że całość ma jakiś sens i nie wywołuje salw śmiechu. Bo wiesz, dzieci potrafią być okrutne.

Zdrobnienia – da się to w ogóle pieszczotliwie powiedzieć?

„Małgosiu Marysiu, chodź na obiadek!”… No dobra, trochę przekombinowałam, ale rozumiecie. Zastanów się, jak będziesz wołać na dziecko. Czy zdrobnienia są urocze, czy raczej brzmią jak z kosmosu? Czy w ogóle da się to skrócić do czegoś sensownego? To ważne, bo będziesz tego używać przez lata. Ja na Antka mówię Antek-Srantek, a na Wiki… Wiki-Liki. Proste, łatwe i przyjemne. A jakby Antek był Antonim Konstantym, to już bym wolała mówić po imieniu…

Unikalność kontra praktyczność – czy Twoje dziecko nie będzie piątym Janem Pawłem w klasie?

Chcesz, żeby Twoje dziecko było wyjątkowe, to jasne. Ale czy naprawdę chcesz, żeby było „jedyną Dobromiłą Anastazją” w promieniu 50 kilometrów? To trochę jak z kupowaniem ubrań – niby fajnie mieć coś oryginalnego, ale jak to coś jest niewygodne i niepraktyczne, to leży w szafie i się kurzy. Zastanów się, czy Twoje dziecko nie będzie miało dosyć tłumaczenia, jak się pisze i wymawia jego imię. Balans, kochana, balans! Pamiętaj, imię dla dziecka powinno być przede wszystkim funkcjonalne i nie utrudniać mu życia.

Konsultacje społeczne (ale z głową!)

Porozmawiaj z partnerem, rodziną, przyjaciółmi. Posłuchaj opinii, ale pamiętaj: to Wasze dziecko, Wasz wybór. Nie daj się zwariować! Bo jeszcze nazwiesz dziecko tak, jak Ci teściowa kazała, no sorry. Wiem, że presja rodziny potrafi być ogromna, ale to Wy będziecie wychowywać tego małego człowieka, a nie wujek Staszek. Dlatego słuchajcie siebie i róbcie to, co uważacie za słuszne. A jak teściowa będzie marudzić, to powiedzcie, że Agnieszka Jaworek tak kazała! 😉 A jeśli szukacie wsparcia w tych decyzjach, być może pomocny okaże się artykuł o tym, jak znaleźć złoty środek w relacjach z teściową.

I co teraz? Ruszamy do akcji!

No i co, wystraszyłam Cię? Nie bój się, to tylko imię. Możesz nazwać dziecko, jak chcesz, ale pamiętaj: to imię będzie z nim przez całe życie. Jak z tatuażem – niby można go usunąć, ale po co sobie fundować dodatkowy ból? Daj upust swojej kreatywności, baw się dobrze, ale nie zapominaj o zdrowym rozsądku. I co najważniejsze: słuchaj swojego serca. Bo jak mama czuje, to wie! I pamiętaj, najważniejsze żeby było zdrowe! A imię? Zawsze można zmienić, prawda? 😉

Wybierając imiona dwuczłonowe, pamiętaj, że to połączenie elegancji i tradycji, ale też pewne zobowiązanie. Twoje dziecko będzie nosić to imię z dumą, ale to Ty musisz zadbać o to, żeby to imię było dla niego komfortowe. Niech to będzie prezent, a nie kula u nogi!

Dobra, to tyle ode mnie. Trzymam kciuki za Wasze decyzje i pamiętajcie – najważniejsze to miłość i wsparcie, a imię to tylko dodatek. Ale fajny dodatek! Buziaki i do następnego! 😘

Informacja: Powyższy artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i nie zastępuje profesjonalnej porady. Wybór imienia dla dziecka to indywidualna decyzja rodziców.

Agnieszka Jaworek
Blogerka, mama na pełen etat

Hejka Mamuśki! Mam na imię Agnieszka i jestem mamą na pełen etat – ogarniam codzienność w duecie z moją energiczną dwójką: Wiktorią - małą królową kreatywnych katastrof, i Antkiem (9 lat), ekspertem od klocków LEGO i niekończących się pytań. Na ABC Mamy dzielę się moją codzienną przygodą – tą pełną śmiechu, chaosu, ale i wzruszeń. Piszę o tym, jak to jest być samotną mamą, która czasem balansuje na linie, a czasem po prostu śmieje się z tego, co przynosi życie.

0
Would love your thoughts, please comment.x