Kolka u niemowlaka: Blogerskie patenty na kolkę

Kolka u niemowlaka: Blogerskie patenty na kolkę

Co naprawdę pomogło mi przy kolkach – historia mamy, która była bliska obłędu

Hej, mamuśki! Aga Jaworek z tej strony. Dzisiaj pogadamy o temacie, który spędza sen z powiek wielu z nas – o kolkach u niemowląt. Pamiętam, jak Antek, mój pierworodny, urządzał mi nocne koncerty. Darł się wniebogłosy, a ja, jak ta wariatka, biegałam po mieszkaniu, próbując wszystkich „genialnych” rad z Internetu. No wiecie, te wszystkie „sposoby babuni”, wiatropylne herbatki, kołysanie w rytmie heavy metalu… Serio, byłam gotowa spróbować wszystkiego, żeby tylko mały przestał płakać. Znacie ten moment, kiedy jesteście tak zdesperowane, że zaczynacie rozważać, czy przypadkiem nie macie w domu jakiegoś demona, który dręczy wasze dziecko?

Nocne maratony z Antkiem: czyli jak prawie osiwiałam od płaczu

No więc, wyobraźcie sobie: 2:00 w nocy, Antek wrzeszczy, ja próbuję go nosić, śpiewać, masować brzuszek… Nic nie działa! W końcu siadam na podłodze i zaczynam płakać razem z nim. Mąż (wtedy jeszcze mąż) patrzy na nas z przerażeniem i pyta, czy nie zadzwonić po księdza. No sorry, ale w tamtym momencie to ja miałam ochotę zadzwonić po egzorcystę dla samej siebie!

Pamiętacie, jak to jest? Dwie w nocy, Ty na rękach dziecko, które drze się w niebogłosy… a Ty już nie wiesz, czy bardziej chcesz płakać Ty, czy ono?

To jest ten moment, kiedy macierzyństwo przestaje być słodką bajką z Instagrama, a staje się survivalem. Wtedy zrozumiałam, że muszę przestać szukać cudownych rozwiązań w Internecie i zacząć myśleć logicznie. Bo, umówmy się, większość tych „złotych rad” to pic na wodę, a jedyne, co naprawdę działa, to spokój i cierpliwość – choć o ten spokój w tamtym momencie było równie trudno, co o wygraną w totka.

Testowanie teorii spiskowych: Od wiatropylnych ziółek po modlitwy do słońca – co wylądowało w koszu?

Przerobiłam chyba wszystkie możliwe sposoby na leczenie kolki. Herbatki z kopru włoskiego? Antek pluł tym na kilometr. Ciepłe okłady? Podziałały na pięć minut, a potem znowu ryk. Specjalne krople? No cóż, Antek miał na nie alergię, więc skończyło się jeszcze gorzej. W pewnym momencie byłam tak zdesperowana, że zaczęłam czytać fora internetowe dla rodziców. To był błąd! Tam to dopiero można znaleźć cuda na kiju. Jedna mama pisała, że pomogło jej kołysanie dziecka w rytmie „Bohemian Rhapsody”, inna polecała okłady z kapusty. Serio? Kapusta?! No sorry, ale ja nie miałam zamiaru zamieniać swojego dziecka w gołąbka.

Kolka kolce nierówna, czyli mit skuteczności jednej recepty na wszystkie dziecięce bolączki

Po tych wszystkich eksperymentach doszłam do wniosku, że kolka to strasznie indywidualna sprawa. To, co działa na jedno dziecko, wcale nie musi działać na drugie. I to jest chyba najważniejsza lekcja, jaką wyniosłam z tamtego szalonego okresu. Nie ma jednej, uniwersalnej metody na kolkę u niemowląt. Trzeba po prostu obserwować swoje dziecko, próbować różnych rzeczy i znaleźć to, co działa najlepiej.

Dlaczego „złote rady” cioci Jadzi okazały się totalnym niewypałem (no sorry, ciociu)?

Wiecie, jak to jest z ciociami i ich „złotymi radami”. Zawsze mają jakąś mądrą teorię, która sprawdzała się w ich czasach. No sorry, ciociu Jadziu, ale Twoje sposoby na kolkę pochodzą z epoki kamienia łupanego! Pamiętam, jak ciocia upierała się, że powinnam dawać Antkowi rumianek. No tak, bo alkohol na pewno mu pomoże! I jeszcze ta jej teoria o przeklętym pępku… No ludzie, serio? W tamtym momencie miałam ochotę zamknąć się w szafie i nie wychodzić z niej aż do osiemnastki Antka.

Skąd się biorą kolki? Naukowe próby ogarnięcia chaosu (i dlaczego nadal wiemy niewiele)

Zaczęłam grzebać w literaturze, żeby zrozumieć, co właściwie się dzieje. I wiecie co? Niewiele się dowiedziałam. Okazuje się, że przyczyny kolek u niemowląt wciąż nie są do końca poznane. Lekarze i naukowcy mają kilka teorii, ale żadna z nich nie jest w 100% potwierdzona. No sorry, ale myślałam, że w XXI wieku będziemy wiedzieć o ludzkim ciele trochę więcej.

Teoria niedojrzałości układu pokarmowego: Czyli dlaczego małe brzuszki robią takie dramy

Jedna z teorii mówi o tym, że kolki są spowodowane niedojrzałością układu pokarmowego niemowląt. Mówiąc wprost, małe brzuszki nie radzą sobie jeszcze z trawieniem niektórych składników mleka. Stąd te bóle, wzdęcia i wrzaski. No tak, tylko dlaczego jedne dzieci mają kolki, a inne nie? No sorry, ale ta teoria to trochę za mało, żeby mnie przekonać.

Dieta mamy karmiącej: Co jeść, a czego unikać, żeby nie zwariować (i żeby dziecko miało spokój)

Kolejna teoria dotyczy diety mamy karmiącej. Podobno niektóre produkty, takie jak nabiał, owoce cytrusowe czy warzywa kapustne, mogą powodować kolki u niemowląt. No tak, tylko co w takim razie jeść? Marchewkę i suchary? No sorry, ale ja też muszę coś jeść, żeby nie paść z wycieńczenia. Zaczęłam eksperymentować z dietą eliminacyjną, ale powiem Wam szczerze – to była masakra. Przez kilka tygodni jadłam tylko gotowane ziemniaki i kurczaka. No sorry, ale w tamtym momencie byłam bardziej nieszczęśliwa niż Antek. W końcu doszłam do wniosku, że kluczem jest umiar. Unikałam tylko tych produktów, które wyraźnie szkodziły Antkowi, a resztę jadłam normalnie. I wiecie co? Pomogło! Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat odpowiedniej diety dla matki karmiącej, sprawdź nasz artykuł o taniej i zdrowej diecie dla karmiącej mamy.

Alergia i nietolerancja: Kiedy kolka to coś więcej niż tylko kolka?

Warto też pamiętać o tym, że kolka może być objawem alergii lub nietolerancji pokarmowej. Jeśli kolki są bardzo silne, a dziecko ma dodatkowe objawy, takie jak wysypka, biegunka czy wymioty, warto skonsultować się z lekarzem. Być może konieczne będzie wykonanie testów alergicznych. Na szczęście u Antka to nie była alergia, ale i tak sprawdziłam dla pewności. Lepiej dmuchać na zimne, no nie? Warto również rozważyć, czy to nie alergie pokarmowe.

Moja osobista lista „must have”, czyli co uratowało mnie przed wizytą w psychiatryku

Po tych wszystkich próbach i błędach udało mi się w końcu opracować listę sposobów, które naprawdę działały na Antka (a później i na Wiktorię). Nie są to żadne cudowne recepty, ale po prostu sprawdzone metody, które pomogły mi przetrwać ten trudny okres. I mam nadzieję, że pomogą również Wam!

Ciepło, ciepło, cieplej… Okłady, termofory i kąpiele – proste, ale działa!

Ciepło działa cuda na brzuszki niemowląt. Delikatny okład z ciepłej pieluszki tetrowej, ciepła kąpiel, albo termofor (oczywiście nie za gorący!) – to wszystko pomaga rozluźnić mięśnie brzucha i złagodzić ból. Ja najczęściej robiłam Antkowi ciepłą kąpiel przed snem. Dodawałam do niej trochę olejku lawendowego, żeby go uspokoić. I wiecie co? Często zasypiał w wannie! To była moja mała chwila wytchnienia. Dobrym sposobem na wyciszenie maluszka są również kołysanki dla dzieci.

Delikatny masaż brzuszka: Instrukcja obsługi małego brzuszka, czyli jak masować, żeby pomóc, a nie zaszkodzić

Masaż brzuszka to kolejna sprawdzona metoda na kolkę. Delikatne, okrężne ruchy zgodnie z ruchem wskazówek zegara pomagają pobudzić perystaltykę jelit i ułatwić wydalanie gazów. Ważne jest, żeby masować delikatnie i obserwować reakcję dziecka. Jeśli maluch zaczyna płakać, należy przerwać masaż. Ja nauczyłam się masować brzuszek Antka od fizjoterapeuty. Pokazał mi kilka prostych technik, które naprawdę działały. No i Antek to lubił, więc miałam chwilę spokoju.

Noszenie, noszenie i jeszcze raz noszenie: Bliskość mamy to najlepszy lek!

Nic tak nie uspokaja dziecka, jak bliskość mamy. Noszenie w chuście, nosidle ergonomicznym, albo po prostu na rękach – to wszystko daje maluchowi poczucie bezpieczeństwa i pomaga mu się zrelaksować. Ja nosiłam Antka w chuście przez większość dnia. To była jedyna pozycja, w której nie płakał. No i dzięki temu mogłam w końcu coś zrobić w domu. Ugotować obiad, posprzątać, albo po prostu odpocząć. No dobra, odpocząć to może za dużo powiedziane. Ale przynajmniej mogłam obejrzeć jeden odcinek „Przyjaciół” bez przerywania.

Chusta czy nosidło ergonomiczne? Co wybrać, żeby kręgosłup nie odmówił posłuszeństwa?

Chusta i nosidło ergonomiczne to moi dwaj najlepsi przyjaciele w walce z kolką. Chusta jest idealna dla noworodków, bo zapewnia bliski kontakt z mamą i dopasowuje się do ciała dziecka. Nosidło ergonomiczne jest wygodniejsze dla starszych niemowląt i pozwala na swobodne poruszanie się. Ja miałam i chustę, i nosidło. I powiem Wam szczerze – obie rzeczy uratowały mi życie. No dobra, może trochę przesadzam. Ale na pewno uratowały mój kręgosłup! O tym jak ważne jest bezpieczne noszenie noworodka piszemy w innym artykule.

Bujanie, kołysanie, szumienie: Dźwięki, które uspokoją nawet najbardziej rozdrażnione maleństwo

Bujanie, kołysanie i szumienie to kolejne sposoby na uspokojenie dziecka z kolką. Delikatne ruchy kołyszące przypominają maluchowi pobyt w brzuchu mamy i dają mu poczucie bezpieczeństwa. Szumienie, czyli biały szum, to jednostajny dźwięk, który maskuje inne hałasy i pomaga dziecku zasnąć. Ja kołysałam Antka na fotelu bujanym i puszczałam mu szum z suszarki. No tak, wiem, że to brzmi trochę dziwnie. Ale działało! Antek zasypiał w kilka minut.

Probiotyki: Mój (prawie) magiczny sposób na spokój w brzuszku Antka i Wiktorii

Probiotyki to dobre bakterie, które pomagają w prawidłowym funkcjonowaniu układu pokarmowego. Podawanie probiotyków niemowlętom z kolką może pomóc złagodzić objawy. Ja zaczęłam podawać Antkowi probiotyki po konsultacji z pediatrą. I wiecie co? Zauważyłam znaczną poprawę! Antek przestał płakać tak często i zaczął lepiej spać. To był mój mały cud!

Konsultacja z pediatrą i fizjoterapeutą: Kiedy domowe sposoby to za mało

Pamiętajcie, że jeśli domowe sposoby nie pomagają, warto skonsultować się z pediatrą. Lekarz może wykluczyć inne przyczyny płaczu dziecka, takie jak alergia, nietolerancja pokarmowa, czy infekcja. W niektórych przypadkach pomocny może być również fizjoterapeuta. Specjalista pokaże Wam, jak prawidłowo masować brzuszek dziecka i jak wykonywać ćwiczenia, które pomogą mu pozbyć się gazów. Ja konsultowałam się zarówno z pediatrą, jak i z fizjoterapeutą. I powiem Wam szczerze – to była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć. Dzięki nim zrozumiałam, co się dzieje z Antkiem i jak mogę mu pomóc.

Wizyta u lekarza – dlaczego nie warto czekać? Kiedy kolka to objaw czegoś poważniejszego?

Kolka to nie tylko płacz i wrzaski. Czasami może być objawem czegoś poważniejszego. Dlatego jeśli kolki są bardzo silne, a dziecko ma dodatkowe objawy, takie jak gorączka, wymioty, biegunka, czy brak apetytu, koniecznie skonsultujcie się z lekarzem. Nie czekajcie, aż samo przejdzie! Lepiej dmuchać na zimne.

Fizjoterapia dziecięca – czy to naprawdę działa? Jak fizjoterapeuta może pomóc dziecku z kolką?

Fizjoterapeuta dziecięcy może pomóc dziecku z kolką na kilka sposobów. Po pierwsze, pokaże Wam, jak prawidłowo masować brzuszek dziecka, żeby pobudzić perystaltykę jelit i ułatwić wydalanie gazów. Po drugie, nauczy Was ćwiczeń, które pomogą dziecku wzmocnić mięśnie brzucha i poprawić postawę. Po trzecie, może zastosować techniki manualne, które pomogą rozluźnić napięte mięśnie i złagodzić ból. Ja chodziłam z Antkiem do fizjoterapeuty przez kilka tygodni. I wiecie co? Zauważyłam znaczną poprawę! Antek przestał się tak prężyć i zaczął lepiej spać. Polecam każdej mamie!

Pamiętaj, nie jesteś sama! Czyli gdzie szukać wsparcia, kiedy masz dość

Kolka u niemowlaka potrafi dać w kość. Naprawdę. Pamiętaj, że nie jesteś sama! Wiele mam przechodzi przez to samo. Nie wstydź się szukać wsparcia. Możesz również sprawdzić nasz artykuł: Kolka u niemowlaka – blogerskie spojrzenie na problem.

Grupy wsparcia dla mam – bo czasem wystarczy pogadać z kimś, kto rozumie

Grupy wsparcia dla mam to świetne miejsce, żeby podzielić się swoimi doświadczeniami i posłuchać, jak radzą sobie inne mamy. Można tam znaleźć wiele cennych rad i wsparcia. Ja chodziłam na spotkania takiej grupy, kiedy Antek miał kolkę. I wiecie co? To mi bardzo pomogło! Poczułam, że nie jestem sama z tym problemem. Że są inne mamy, które też nie śpią po nocach, które też są zmęczone i sfrustrowane. I że to wszystko minie. No i minęło!

Tata, babcia, przyjaciółka – nie bój się prosić o pomoc! (Bo nie musisz być Supermamą 24/7)

Nie musisz być Supermamą 24/7! Nikt nie oczekuje od Ciebie, że będziesz idealna. Masz prawo być zmęczona, masz prawo prosić o pomoc. Poproś tatę dziecka, żeby wziął na siebie część obowiązków. Poproś babcię, żeby Ci pomogła. Poproś przyjaciółkę, żeby przyszła do Ciebie na kawę i pogadała. Nie wstydź się! To nie jest oznaka słabości, tylko mądrości. Ja prosiłam o pomoc wszystkich, których znałam. I wiecie co? Nikt mi nie odmówił. Bo ludzie lubią pomagać. Tylko trzeba im dać szansę.

Pielęgniarka środowiskowa – zapomniany skarb, który może zdziałać cuda!

Pielęgniarka środowiskowa to osoba, która może Ci bardzo pomóc w pierwszych tygodniach po porodzie. Może przyjść do Ciebie do domu, doradzić w kwestiach pielęgnacji dziecka, karmienia piersią, a także… kolki! Wiele mam zapomina o istnieniu pielęgniarki środowiskowej. A to błąd! To naprawdę zapomniany skarb, który może zdziałać cuda. Ja zaprosiłam pielęgniarkę środowiskową do siebie po urodzeniu Antka. I wiecie co? To była jedna z najlepszych decyzji, jakie podjęłam! Pielęgniarka doradziła mi wiele cennych rzeczy. Pokazała mi, jak prawidłowo przystawiać Antka do piersi, jak go kąpać, jak masować brzuszek. I co najważniejsze – uspokoiła mnie! Powiedziała mi, że to wszystko minie. I że będę jeszcze spać po nocach. No i miała rację!

I na koniec… trochę dystansu i dużo miłości. Bo kolka minie, a Ty zostaniesz najlepszą mamą na świecie (nawet jeśli czasem masz ochotę wyjechać na bezludną wyspę!)

Pamiętajcie, kolka to tylko etap. Przejdzie! Może trwać kilka tygodni, może kilka miesięcy. Ale na pewno minie! W międzyczasie starajcie się zachować dystans i dużo się śmiać. Oglądajcie śmieszne filmy, czytajcie zabawne książki, spotykajcie się z przyjaciółmi. Nie dajcie się zwariować! I przede wszystkim – kochajcie swoje dziecko! Bo to jest najważniejsze. Miłość to najlepszy lek na wszystko. Nawet na kolkę!

Bo przecież każda z nas jest Wonder Woman, tylko czasem ten kostium trzeba oddać do prania chemicznego, no nie?

Macierzyństwo to nieustanna walka o przetrwanie. Ale każda z nas jest Wonder Woman! Tylko czasem ten kostium trzeba oddać do prania chemicznego. Bo czasem trzeba odpocząć, zrelaksować się i naładować baterie. Pamiętajcie o tym! I nie zapominajcie o sobie. Bo szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. I na odwrót!

Informacja: Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowi porady medycznej. W przypadku problemów zdrowotnych należy skonsultować się z lekarzem.

Agnieszka Jaworek
Blogerka, mama na pełen etat

Hejka Mamuśki! Mam na imię Agnieszka i jestem mamą na pełen etat – ogarniam codzienność w duecie z moją energiczną dwójką: Wiktorią - małą królową kreatywnych katastrof, i Antkiem (9 lat), ekspertem od klocków LEGO i niekończących się pytań. Na ABC Mamy dzielę się moją codzienną przygodą – tą pełną śmiechu, chaosu, ale i wzruszeń. Piszę o tym, jak to jest być samotną mamą, która czasem balansuje na linie, a czasem po prostu śmieje się z tego, co przynosi życie.

0
Would love your thoughts, please comment.x