Pamiętasz, jak wariowałam, szukając roboty po macierzyńskim? No to posłuchaj… Myślałam, że po powrocie na wieś to będzie sielanka – kury, króliki, Antoś i Wiktoria biegający po łące, a ja – freelancerka z widokiem na pole. Ta, jasne! Rzeczywistość okazała się brutalna jak zderzenie czołowe z traktorem. Ofert pracy na wsi tyle, co lekarstw na kaca, a ja – matka Polka, z dwójką dzieciaków, z głową pełną „Baby Shark” i z CV, które dawno straciło ważność. No po prostu komedia. Ale to taka komedia, przez którą miałam ochotę wyć do księżyca, jak ten mój sąsiad, co krowy doi.
Moja historia z happy endem (prawie) – czyli jak z kury domowej stałam się korposzczurem (ale z własnego wyboru!)
- Znacie ten moment, kiedy wyobrażacie sobie sielankę na wsi z dziećmi, a rzeczywistość okazuje się bardziej „Rolnikiem szukającym żony”, tylko bez tego rolnika? No to ja miałam tak codziennie! Antoś budził mnie o 6, Wiktoria domagała się „Bajki!” już o 6:05, a ja marzyłam tylko o kawie i świętym spokoju. Sielanka, no sorry.
- Moje pierwsze zderzenie z murem po urlopie macierzyńskim: wioska, brak ofert, a ja – z Antkiem i Wiktorią na głowie. CV wysyłałam jak wariatka, ale odpowiedzi – zero. Pomyślałam, że chyba otworzę hodowlę królików, przynajmniej będę miała jakiś biznes.
- Moje CV zaczęło przypominać listę zakupów z Biedronki – chaotyczne i pełne niespodzianki. „Doświadczenie: opieka nad dziećmi, gotowanie, pranie, negocjacje (Antoś vs. Wiktoria o zabawkę)”. Rekruterzy musieli mieć niezły ubaw.
- Próby rekrutacji: od rozmów przez Skype z kokiem na głowie i plamą po obiedzie, po „eleganckie” spotkania, na których próbowałam ukryć fakt, że pamiętam tylko piosenki dla dzieci. Kiedyś na rozmowie o pracę zaczęłam nucić „Kółko graniaste”, no sorry, stres mnie zjadł.
Wieś, macierzyństwo i brak pracy – czyli dlaczego praca na wsi po macierzyńskim to taki hardkor?
No dobra, to teraz trochę poważniej. Dlaczego powrót do pracy na wsi po urlopie to takie wyzwanie? Powiem wam szczerze, to nie jest tak, że nam, matkom, się nie chce. Po prostu system nas trochę olewa. I realia są jakie są:
- Ograniczone możliwości: brak dużych firm, małe miasteczka – mniejsza konkurencja, ale i mniej ofert. Na wsi to albo sklep, albo szkoła, albo urząd. Jak jesteś księgową, to jeszcze masz szansę, ale jak marketingowcem? No sorry.
- Dojazdy: godzina w korkach? No sorry, to nie dla mnie z dwójką dzieciaków, których życie toczy się od 15:00. Antoś na judo, Wiktoria na balet… Jakbym miała jeszcze dojeżdżać do pracy, to chyba bym oszalała. A paliwo? Ceny z kosmosu!
- Dyskryminacja? A i owszem!: „Czy ma pani z kim zostawić dzieci?” – czyli pytanie, które paraliżuje bardziej niż wizja dentysty. Bo co mam powiedzieć? Że mam supernianię, która kocha dzieci i gotowa jest pracować za minimalną krajową? No nie oszukujmy się. Pracodawcy boją się, że będziesz ciągle na L4, bo Antkowi znowu katar, a Wiktoria ma wysypkę.
- Brak wsparcia: żłobki i przedszkola na wsi? Zazwyczaj tylko w legendach. U nas to przedszkole jest jedno, a chętnych sto. I co? I siedzisz w domu jak ta kura domowa.
Ekspert radzi (psycholog dziecięcy): Dlaczego dla dzieci najważniejsza jest stabilność i jak wpływa na nią stres mamy?
No właśnie, stres mamy. Badania pokazują, że stres matek po powrocie do pracy może wpływać na samopoczucie dzieci. Według badań przeprowadzonych przez Uniwersytet Jagielloński, dzieci matek, które doświadczają wysokiego poziomu stresu związanego z pracą, mogą wykazywać większą podatność na problemy emocjonalne i behawioralne (Nowak, A., Malinowska, I., 2018). Badacze podkreślają, że kluczowa jest stabilność – zarówno emocjonalna, jak i organizacyjna. Dzieci potrzebują przewidywalności i poczucia bezpieczeństwa, a ciągłe zmiany i napięcie w domu mogą im szkodzić. Praktyczny wniosek? Zadbaj o siebie! Znajdź czas na relaks, poproś o pomoc, nie bój się powiedzieć „nie”. Stres mamy to stres całej rodziny, więc im lepiej ty się czujesz, tym lepiej czują się twoje dzieci.
Jak ogarnąć ten bałagan? Czyli checklista dla mam wracających do pracy na wsi i planujących powrót do pracy po urlopie macierzyńskim
No dobra, dość narzekania. Czas wziąć się w garść i pokazać, że matka Polka to siła! Oto moje sprawdzone sposoby na ogarnięcie powrotu do pracy po macierzyńskim na wsi (bez wpadania w depresję, no prawie):
- ⚡ Networking is the key: pogadaj z sąsiadkami, sprawdź lokalne grupy na Facebooku – czasem najlepsze oferty znajdziesz… w spożywczaku! Serio, u nas w sklepie na tablicy ogłoszeń wisiało kiedyś ogłoszenie, że szukają kogoś do pomocy w biurze rachunkowym. I wiecie co? Znalazłam!
- ⚡ Kursy, szkolenia, webinary: podszkol swoje umiejętności – pokaż, że mimo pieluch wiesz, co w trawie piszczy. Ja zapisałam się na kurs online z marketingu internetowego i dzięki temu dostałam pracę jako freelancerka.
- ⚡ Elastyczne formy zatrudnienia: praca zdalna, freelance – to może być twój bilet do normalności. Ja pracuję z domu, kiedy dzieci są w szkole i przedszkolu. Czasem Antoś mi pomaga wklepywać dane do excela (no prawie), a Wiktoria robi mi masaż stóp podczas telekonferencji (no dobra, gryzie mnie po nogach, ale to też relaksuje).
- ⚡ Stwórz swoją markę osobistą: blog, social media – pokaż, co potrafisz. Ja zaczęłam pisać bloga o macierzyństwie na wsi i dzięki temu dostałam propozycję współpracy z firmą produkującą kosmetyki dla dzieci.
- ⚡ Znajdź swoje niszę**: **Praca dla mam na wsi** często wiąże się z wykorzystaniem lokalnych zasobów. Może robisz pyszne przetwory? A może znasz się na ziołach? Zaoferuj swoje usługi online albo stwórz lokalny biznes.
Ekspert radzi (doradca zawodowy): Jak stworzyć killer CV i przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej, żeby powalić rekrutera na kolana?
Rady od eksperta? CV to nie kronika twojego życia, tylko reklama twoich umiejętności. Skup się na tym, co potrafisz i co możesz dać firmie. Używaj konkretnych liczb i przykładów. „Zwiększyłam sprzedaż o 20%” brzmi lepiej niż „Byłam bardzo dobra w sprzedaży”. A na rozmowie kwalifikacyjnej? Bądź sobą! Pokaż, że jesteś pewna siebie, ale nie arogancka. Uśmiechaj się, zadawaj pytania i pokaż, że naprawdę chcesz tej pracy. No i pamiętaj: nawet jak się stresujesz, oddychaj głęboko i myśl o tym, że za chwilę będziesz w domu z Antkiem i Wiktorią, którzy cię kochają bez względu na to, czy masz pracę, czy nie.
Aplikacje i strony internetowe dla mam poszukujących pracy po macierzyńskim (lista)
Szukasz pracy na wsi? Sprawdź te strony i aplikacje:
- OLX Praca – lokalne oferty pracy
- Indeed – szeroki wybór ofert pracy
- LinkedIn – budowanie sieci kontaktów zawodowych
- Useme – dla freelancerów
- Oferty urzędów pracy – sprawdź lokalny urząd
Słowo otuchy dla mam, które czują się jak w potrzasku, próbując znaleźć pracę na wsi po urlopie macierzyńskim
Kochana, wiem, że to trudne. Wiem, że czasem masz ochotę rzucić wszystko w diabły i uciec na koniec świata. Ale nie poddawaj się! Pamiętaj, że wiele mam mierzy się z podobnymi wyzwaniami. I wiesz co? Wszystkie dajemy radę! Jakoś to ogarniamy. Bo my, matki, jesteśmy po prostu niesamowite. Damy radę wychować dzieci, ogarnąć dom, znaleźć pracę i jeszcze ugotować obiad. No, może nie zawsze ugotujemy ten obiad, ale staramy się! A to się liczy, nie? Z resztą, pisałam już o tym dzisiaj w artykule jak wygląda życie na wsi zwykłej mamy – zachęcam do lektury!
- Emocje są ok!: Czasem przychodzi zwątpienie i poczucie bezradności. Pozwól sobie na chwilę słabości, ale pamiętaj, żeby wstać i walczyć dalej.
- Małe kroki, wielkie zmiany: Zacznij od aktualizacji CV, poszukaj kursów online, porozmawiaj z koleżankami. Każdy mały krok przybliża cię do celu.
- Znajdź swoją grupę wsparcia: Porozmawiaj z innymi mamami, które przechodzą przez to samo. Wymieniajcie się doświadczeniami i wspierajcie się nawzajem.
- Jesteś superbohaterką!: Serio, ogarniasz dzieci, dom i jeszcze szukasz pracy? To jest mega!
Z przymrużeniem oka: Pamiętaj, że nawet jak wszystko idzie nie tak, jak powinno, zawsze możesz zwalić winę na Merkurego w retrogradacji. To zawsze działa! A tak serio – dasz radę. Ja też dałam, no sorry, ale prawda! Teraz siedzę sobie w korpo, piję kawę z automatu i wspominam te czasy jak zły sen. Ale wiesz co? Nauczyłam się wtedy więcej, niż przez całe studia. Nauczyłam się, że jestem silna, że potrafię walczyć o swoje i że dla moich dzieci zrobię wszystko. Wiem również jak wyglądała ciąża na wsi, jakie były wyzwania i mimo tego jakoś poszło! Nawet zostanę korposzczurem, no sorry, ale taka jest prawda. A teraz idę odebrać Antka z judo i Wiktorię z baletu. Trzymaj się, kochana! I pamiętaj – jesteś wspaniała!
Informacja: Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i nie zastępuje profesjonalnej konsultacji. W przypadku problemów zdrowotnych lub psychologicznych skonsultuj się z lekarzem lub psychologiem.