Presja sukcesu: Jak wspierać dziecko, zamiast zmuszać do bycia idealnym?

Presja sukcesu: Jak wspierać dziecko, zamiast zmuszać do bycia idealnym?

Presja sukcesu: Czy dzieci są zmuszane do bycia idealnymi?

Skąd bierze się ta presja? Czy to tylko Instagram i porównywanie się z innymi?

No właśnie, skąd? Czy to tylko te idealne zdjęcia z Instagrama, gdzie Jagoda gra na fortepianie lepiej niż Lang Lang, a Michał rozwiązuje zadania z fizyki kwantowej w wieku przedszkolnym? Pamiętam, jak sama próbowałam stworzyć taką idealną wizję naszego życia online. Czysty dom, uśmiechnięte dzieci, ja – super mama w sukience w kwiaty. Po tygodniu padłam. Okazało się, że prasowanie pościeli do zdjęć to jednak nie moja bajka! Ale poważnie, te idealne wizerunki życia w mediach społecznościowych potrafią wywołać prawdziwą lawinę porównań i ambicji.

Ale to nie tylko Instagram. Często to ambicje rodziców, czasami nieuświadomione, grają tu główną rolę. Chcemy, żeby nasze dzieci miały lepszy start, żeby uniknęły naszych błędów, żeby… zrealizowały nasze niespełnione marzenia? Czy to fair? A może to kultura „być najlepszym”, która wdarła się do naszych domów, podsycana strachem przed porażką? Nikt nie chce, żeby jego dziecko było „przeciętne”, prawda?

Kiedy ambicja staje się problemem? Jak rozpoznać, że przesadzamy?

To jest pytanie za milion dolarów! Kiedy ta naturalna chęć, żeby nasze dziecko rozwijało się i osiągało sukcesy, przeradza się w coś toksycznego? Sygnały mogą być różne. Zauważacie u swojego dziecka częste bóle brzucha, bezsenność, brak apetytu? To mogą być objawy stresu. A może zauważacie, że Małgosia przestała cieszyć się z chodzenia na balet, a Tymek ze składania modeli samolotów? To też powinno dać Wam do myślenia.

Perfekcjonizm i strach przed błędami to kolejne sygnały alarmowe. Dziecko, które boi się popełnić błąd, bo wie, że spotka się to z krytyką, zaczyna unikać wyzwań i traci radość z uczenia się. To prosta droga do zaniedbywania relacji społecznych i hobby. Bo przecież na to „nie ma czasu”, bo „ważniejsze jest odrabianie lekcji z matematyki”.

Według badań przeprowadzonych przez Uniwersytet Jagielloński, nadmierna presja na wyniki w szkole może prowadzić do obniżenia samooceny u dzieci oraz zwiększać ryzyko wystąpienia zaburzeń lękowych. Badanie wykazało, że dzieci, które odczuwają silną presję ze strony rodziców, częściej skarżą się na dolegliwości somatyczne, takie jak bóle głowy i brzucha, co potwierdza, że presja sukcesu ma realny wpływ na zdrowie dziecka. Wniosek z tego taki, że zdrowie emocjonalne jest równie ważne, jak oceny w szkole!

Dwa skrajne podejścia: helikopterowi rodzice kontra „wolna amerykanka”. Co wybrać?

Na jednym biegunie mamy helikopterowych rodziców – krążących nieustannie nad swoimi dziećmi, kontrolujących każdy ich ruch, planujących każdy dzień, ingerujących w każdą decyzję. Niby w trosce o ich dobro, ale… Czy naprawdę? Z drugiej strony mamy „wolną amerykankę”, czyli brak zainteresowania, brak wsparcia, pozostawienie dziecka samemu sobie. Czy to wyraz zaufania, czy może zaniedbanie? Oba te podejścia mają swoje plusy i minusy.

Helikopterowi rodzice: ciągła kontrola, organizowanie każdego dnia, dbanie o perfekcyjne wyniki. Czy to naprawdę pomaga dziecku?

Helikopterowi rodzice, choć kierują się dobrymi intencjami, często przesadzają. Zapisują dziecko na pięć różnych kursów, od języka mandaryńskiego po robotykę, odrabiają za nie lekcje, wybierają im kolegów. Dziecko nie ma czasu na swobodną zabawę, na nudę, na własne pomysły. Niby ma wszystko, ale… czy jest szczęśliwe?

Plusy? Dziecko jest zorganizowane, ma bogaty program, może osiągać dobre wyniki. Minusy? Brak samodzielności, brak umiejętności radzenia sobie z problemami, obniżona samoocena, poczucie winy, że nie spełnia oczekiwań rodziców. Znam Biankę, której mama do dziś wybiera ubrania. Bianka ma 18 lat i nie potrafi podjąć żadnej samodzielnej decyzji.

„Wolna amerykanka”: brak zainteresowania, brak wsparcia, pozostawienie dziecka samemu sobie. Czy to jest wyraz zaufania, czy zaniedbanie?

Z drugiej strony mamy rodziców, którzy dają dziecku pełną swobodę. „Rób, co chcesz, to twoje życie”. Dziecko samo musi odrabiać lekcje, samo wybierać zajęcia dodatkowe, samo rozwiązywać problemy. Niby ma dużo wolności, ale… czy potrafi z niej korzystać?

Plusy? Dziecko jest samodzielne, zaradne, umie radzić sobie w trudnych sytuacjach. Minusy? Poczucie osamotnienia, brak wsparcia, brak poczucia bezpieczeństwa, brak wzorców. Znam Janka, którego rodzice pracowali od rana do wieczora i nigdy nie mieli dla niego czasu. Janek spędzał całe dnie sam i wpadł w złe towarzystwo.

Złoty środek: Jak wspierać rozwój dziecka, nie wywierając na nie presji?

Czy istnieje złoty środek? Oczywiście, że tak! Kluczem jest wspieranie rozwoju dziecka, ale bez wywierania na nie presji sukcesu. Jak to zrobić? Przede wszystkim akceptacja i bezwarunkowa miłość. Kochaj dziecko za to, kim jest, a nie za to, co osiąga. Pozwalaj na błędy i ucz się na nich razem z dzieckiem. Pamiętaj, że błędy są naturalną częścią procesu uczenia się. Ja na przykład spaliłam garnek zupy, próbując ugotować ją po raz pierwszy. Nikt mi nie robił z tego wyrzutów, tylko wspólnie zamówiliśmy pizzę! To była świetna lekcja.

Ważne jest również wspieranie pasji i zainteresowań. Zamiast zmuszać do nauki, zachęcaj do rozwijania tego, co dziecko lubi. Ucz radzenia sobie ze stresem i presją. Techniki relaksacyjne, rozmowa o emocjach – to bardzo ważne umiejętności, które przydadzą się w życiu. I pamiętaj, buduj poczucie własnej wartości. Chwal za wysiłek, a nie tylko za wynik.

Według badań przeprowadzonych przez Uniwersytet Warszawski, dzieci, które czują się akceptowane i wspierane przez rodziców, są bardziej odporne na stres i mają wyższą samoocenę. Badanie wykazało również, że wspieranie pasji i zainteresowań dziecka zwiększa jego motywację do nauki i rozwija kreatywność. Wniosek? Akceptacja, wsparcie i pasja to klucz do szczęśliwego i spełnionego dzieciństwa.

„Slow parenting”: Czy to recepta na szczęśliwe dzieciństwo?

Słyszałyście o „slow parenting”? To filozofia, która zakłada życie w zwolnionym tempie, skupienie się na relacjach, dawanie dziecku przestrzeni na swobodną zabawę. To trochę tak, jakbyśmy cofnęli się w czasie, do czasów, kiedy dzieci biegały po podwórku, budowały bazy z gałęzi i całymi dniami grały w piłkę. Jak wdrożyć „slow parenting” w codziennym życiu? Przede wszystkim, zwolnij! Nie planuj każdego dnia w najdrobniejszych szczegółach. Daj dziecku czas na nudę, na swobodną zabawę, na bycie sobą.

Jakie są korzyści z „slow parenting”? Przede wszystkim, mniej stresu dla dziecka i dla całej rodziny. Więcej czasu na relacje, na rozmowy, na wspólne spędzanie czasu. Dziecko ma więcej przestrzeni na rozwój kreatywności, na odkrywanie swoich pasji, na budowanie poczucia własnej wartości.

Co, jeśli dziecko samo chce być „najlepsze”? Jak je wspierać w zdrowy sposób?

Czasami zdarza się, że dziecko samo dąży do bycia „najlepszym”. Co wtedy? Jak je wspierać, żeby nie wpadło w pułapkę presji sukcesu? Przede wszystkim, porozmawiaj z nim o motywacjach i celach. Dlaczego chce osiągnąć sukces? Czy to jego własne pragnienie, czy presja otoczenia? Naucz je zdrowej rywalizacji. Skupienie się na rozwoju, a nie na pokonywaniu innych. Naucz radzenia sobie z porażką. Porażka to nie koniec świata, tylko szansa na naukę. Zachęcaj do dbania o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne: sport, relaks, sen.

Małe kroki, wielka zmiana: Jak zacząć wprowadzać zmiany w swoim podejściu do wychowania?

Zmiana nie następuje z dnia na dzień. To proces, który wymaga czasu i cierpliwości. Ale warto zacząć od małych kroków. Wyłącz telefon podczas zabawy z dzieckiem. Poświęć czas na rozmowę. Nie planuj każdego dnia w najdrobniejszych szczegółach. Bądź cierpliwa. Pamiętaj o sobie. Szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci. Szukaj wsparcia. Porozmawiaj z innymi mamami, poczytaj książki, skonsultuj się z psychologiem.

Na koniec… Pamiętaj, że Twoje dziecko jest wyjątkowe!

Każde dziecko jest inne i ma inne talenty. Nie porównuj go z innymi dziećmi. Pozwól mu być sobą i rozwijać się w swoim własnym tempie. Kochaj je bezwarunkowo i wspieraj w jego marzeniach. Pamiętaj, że Twój Antek jest mistrzem w budowaniu zamków z piasku, a Twoja Hania ma talent do opowiadania historii. To są ich sukcesy!

A teraz, Mamy, głęboki oddech i uśmiech! Jesteśmy w tym razem! I pamiętajcie, że Wasze dzieci potrzebują Waszej miłości, akceptacji i wsparcia, a nie perfekcyjnych wyników w nauce.

Informacja: Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i nie zastępuje profesjonalnej konsultacji z lekarzem lub psychologiem.

Może Cię zainteresować: Jak wspierać odporność emocjonalną dziecka?

Weronika Zarębska
Specjalistka ds. psychologii rozwojowej

Nazywam się Weronika Zarębska i jako Specjalistka ds. psychologii rozwojowej wspieram dzieci i młodzież w odkrywaniu ich potencjału oraz radzeniu sobie z emocjonalnymi i rozwojowymi wyzwaniami. Od lat pomagam młodym ludziom oraz ich rodzicom lepiej zrozumieć trudne emocje, budować poczucie własnej wartości i tworzyć zdrowe relacje.

0
Would love your thoughts, please comment.x