Mama na emigracji: Samotność w Tłumie: Jak Radzić Sobie z Tęsknotą za Rodziną i Przyjaciółmi Będąc Mamą na Obczyźnie?
„Gdzie serce twoje, tam i dom twój” – i co z tego, skoro serce zostało trzy kraje stąd? To powiedzenie ma w sobie niby optymizm, ale dla nas, mam na emigracji, brzmi trochę jak ponury żart. Serce to mi się rozrywa między Polską, gdzie są moje korzenie i moja rodzina, a tym nowym miejscem, gdzie próbuję zbudować Antkowi (9 lat) i Wiktorii (4 lata) normalne życie. No, normalne… jak na samotną matkę w korpo, mieszkającą na obczyźnie. Samotność na emigracji to temat rzeka, a ja, jak wariatka, próbuję w niej płynąć, żeby nie utonąć.
Kawa, Emigracja i Ja, czyli od czego się zaczęło to całe zamieszanie
Szybka historia mojego wyjazdu? Powiedzmy, że życie napisało mi scenariusz, którego nie przewidziałam. Rozwód, propozycja pracy w korpo za granicą, wizja lepszej przyszłości dla dzieci… No i hop, wylądowałam w kraju, gdzie „dzień dobry” brzmi jak zaklęcie. Z perspektywy matki, która nagle musiała być wszystkim dla wszystkich, był to skok na głęboką wodę. Po prostu życie… (ironia level hard). Antkowi i Wiktorii na początku się podobało – nowe place zabaw, inne słodycze. Ale ja? Czułam się jak roślina przesadzona do doniczki bez ziemi.
Pierwsze święta poza Polską? Jezu, ryczałam jak bóbr przy „Last Christmas”. Znacie to, prawda? Wszędzie kolorowe światełka, uśmiechnięte rodziny, a ja z dzieciakami przy stole, łączymy się ze wszystkimi przez Skype’a. I nagle Antek pyta: „Mamo, a kiedy wrócimy do babci?”. No i co tu odpowiedzieć? Że może za rok, może za dwa, a może nigdy, bo mama musi zarabiać na te wszystkie pieluchy i lekcje angielskiego? No sorry, ale ta rozmowa wycisnęła ze mnie więcej łez niż Tytanic.
Syndrom „Jestem Tu Sama”? Jak Zauważyć, że Tęsknota Wkrada się Pod Skórę
Symptomy tęsknoty za rodziną u mam są różne – od chronicznego zmęczenia, po niekontrolowane oglądanie „M jak Miłość”. Serio, potrafiłam przesiedzieć pół dnia na kanapie, wpatrując się w ekran, zamiast ogarnąć ten cały emigracyjny bajzel. Do tego dochodzi brak snu, rozdrażnienie i ciągłe poczucie winy, że nie jestem wystarczająco dobrą mamą, bo nie potrafię zapewnić dzieciom normalnego życia. Znacie to uczucie?
Kiedy już myślałam, że dam radę to wszystko ogarnąć, dopadło mnie zwątpienie. Czy to już depresja emigracyjna, czy po prostu przesadzam? (Spoiler: prawdopodobnie i jedno, i drugie). Skonsultowałam się z dr Agnieszką Sroczyńską-Godek, psychologiem specjalizującym się w problemach emigrantów. Powiedziała mi, że to normalne i że wiele mam doświadcza podobnych uczuć. Kluczem jest rozpoznanie objawów i szukanie pomocy. „Ignorowanie problemu może prowadzić do poważnych konsekwencji dla zdrowia psychicznego” – tłumaczyła pani doktor. Warto więc poszukać terapeuty, który specjalizuje się w pracy z emigrantami, albo dołączyć do grupy wsparcia.
Samotność w tłumie to uczucie, które zna chyba każda mama na emigracji. Jesteś otoczona ludźmi, ale czujesz się jak kosmita na placu zabaw. Inne mamy rozmawiają o przedszkolach, szkołach, zajęciach dodatkowych, a ty kiwasz głową, udając, że rozumiesz, o co chodzi. A tak naprawdę marzysz tylko o tym, żeby ktoś zapytał, jak się czujesz. Jedna z mam, Magda, opowiedziała mi kiedyś, że czuła się jak w akwarium. „Widziałam innych, ale nie mogłam się z nimi skomunikować. Czułam się odizolowana i samotna” – mówiła. I wiesz co? Znam to aż za dobrze.
„Dzień Dobry” w Nieznanym Języku, czyli Bariery Językowe i Kulturowe
Jak nie zwariować, próbując dogadać się z przedszkolanką Antka, która mówi w języku, którego uczysz się od trzech tygodni? To jest wyzwanie level hard. Pamiętam, jak raz próbowałam wytłumaczyć, że Antek ma alergię na orzechy. Wyszło na to, że ma alergię na wróżki. No sorry, ale nie moja wina, że mój słownik angielsko-polski jest mocno ograniczony. Na szczęście, z czasem zaczęłam się dogadywać. Metodą prób i błędów, ale jednak.
Kulturowe faux pas? O tak, nazbierało się ich sporo. Raz, podczas rozmowy z sąsiadką, pochwaliłam się, że Antek jest bardzo „bossy”. Myślałam, że to znaczy „ambitny”. Okazało się, że to znaczy „apodyktyczny”. No i co tu powiedzieć? Dziecko jak dziecko, a mama się kompromituje. Grunt to zachować dystans i się z tego pośmiać. Bo inaczej można zwariować.
💡 Wskazówka od eksperta: Wykorzystaj lokalne grupy językowe i kulturowe – to kopalnia wiedzy i wsparcia! Sama dołączyłam do kilku takich grup na Facebooku. Dzielimy się doświadczeniami, radzimy sobie nawzajem i przede wszystkim – wspieramy się w trudnych chwilach. Okazało się, że nie jestem jedyną mamą, która ma problemy z ogarnięciem tego całego emigracyjnego chaosu.
Jak Zbudować „Swoje Miejsce” na Obczyźnie? (Czyli Znaleźć Sobie Ludzi, żeby Nie Oszaleć)
Znajdowanie bratnich dusz? Gdzie szukać innych mam w podobnej sytuacji? (Hint: nie tylko na placu zabaw!). Okazało się, że w moim mieście jest sporo polskich sklepów i restauracji. Tam poznałam kilka fantastycznych kobiet, które tak jak ja, próbują ułożyć sobie życie na obczyźnie. Zaczęłyśmy się spotykać na kawie, na spacerach z dziećmi, a nawet na babskich wieczorach. I wiecie co? Poczułam się jak w domu.
Budowanie lokalnej siatki wsparcia to podstawa. Sąsiedzi, kluby zainteresowań, wolontariat… Wszystko, co pozwoli Ci wyjść z domu i poznać nowych ludzi. Ja zapisałam się na kurs gotowania regionalnych potraw. Okazało się, że jestem beznadziejna w kuchni, ale poznałam tam kilka sympatycznych osób. No i zawsze to jakaś odskocznia od korpo i pieluch.
Kasia Nowak, organizatorka spotkań dla mam na emigracji, radzi: „Kluczem jest wyjście z domu i otwartość na nowe znajomości. Nie bój się, każda z nas czuje się czasem zagubiona!”. To prawda. Czasem wystarczy jedno słowo, jeden uśmiech, żeby poczuć się mniej samotnym. Ważne, żeby się nie zamykać w sobie i dać sobie szansę na nowe znajomości. To trudne, wiem. Ale warto.
Technologia na Ratunek – Czyli Skypowanie z Babcią i Instagram w Akcji
Wykorzystanie wideokonferencji do utrzymywania kontaktu z rodziną to absolutna podstawa. Codziennie wieczorem dzwonimy do babci i dziadka. Antek i Wiktoria opowiadają o swoich przygodach, a ja widzę, jak ich twarze się rozjaśniają. Czasem babcia śpiewa im kołysanki, a czasem dziadek opowiada bajki. To niby tylko wirtualny kontakt, ale dla nas to bardzo ważne. To namiastka normalności.
Media społecznościowe jako platforma do dzielenia się doświadczeniami i szukania wsparcia? Jasne, czemu nie. Założyłam konto na Instagramie i zaczęłam publikować zdjęcia z naszego emigracyjnego życia. Okazało się, że jest mnóstwo mam w podobnej sytuacji. Dzielimy się radami, przepisami, a nawet ubraniami dla dzieci. To świetny sposób na nawiązanie kontaktu z innymi kobietami i poczucie, że nie jesteś sama.
Uważaj na „idealne” życie na Instagramie – to tylko fasada! Nie daj się zwariować tym wszystkim perfekcyjnym zdjęciom i uśmiechniętym buziom. Pamiętaj, że każdy ma swoje problemy i że nikt nie jest idealny. Ważne, żebyś była sobą i nie próbowała udawać kogoś, kim nie jesteś. No i nie zapominaj, że filtry potrafią zdziałać cuda.
„Dla Dzieci Zrobię Wszystko” – Czyli Dlaczego Warto Walczyć o Siebie, Mimo Wszystko
Znajdź czas dla siebie: kąpiel z bąbelkami, książka, cokolwiek, co pozwoli Ci naładować baterie. (Nawet jeśli to 5 minut w łazience z zamkniętymi drzwiami). Wiem, że to brzmi jak luksus, ale to konieczność. Jeśli nie zadbasz o siebie, nie będziesz w stanie zadbać o dzieci. Ja raz w tygodniu chodzę na masaż. To moja chwila wytchnienia, kiedy mogę zapomnieć o korpo, pieluchach i emigracyjnym chaosie.
Akceptacja niedoskonałości: nie musisz być idealną mamą – wystarczy, że jesteś. Nie nakładaj na siebie zbyt dużo presji, jeśli coś Ci nie wychodzi. Nie martw się, jeśli nie masz czasu na gotowanie obiadów. Zamów pizzę, włącz bajkę i po prostu spędź czas z dziećmi. One i tak Cię kochają, bez względu na wszystko.
Pamiętaj, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci! Jeśli będziesz w dobrej formie, dzieci też będą szczęśliwe. Daj sobie prawo do odpoczynku, do zabawy, do radości. Nie pozwól, żeby emigracja z dziećmi Cię nie przerosła. Jesteś silna, jesteś dzielna i dasz radę! Wierzę w Ciebie!
Przysłowie Dziś, Czyny Jutro – Jak Zastosować „Gdzie Serce Twoje…” w Praktyce?
Planowanie regularnych wizyt w Polsce – nawet krótkich, ale częstych. To bardzo ważne, żeby dzieci miały kontakt z rodziną, z kulturą, z językiem. Staram się jeździć do Polski co kilka miesięcy. Czasem na weekend, czasem na tydzień. Ale zawsze wracamy naładowani pozytywną energią. I ja, i dzieci.
Stworzenie „kawałka Polski” w swoim nowym domu: polskie książki, filmy, potrawy. To pomaga utrzymać kontakt z korzeniami i poczuć się bardziej „u siebie”. W naszym domu zawsze pachnie pierogami i szarlotką. A na półce stoją książki Tuwima i Brzechwy. To nasz mały polski azyl.
Wprowadzenie polskich tradycji i świąt do życia codziennego to świetny sposób na to, żeby dzieci nie zapomniały o swoim pochodzeniu. Świętujemy Boże Narodzenie, Wielkanoc, Andrzejki, Mikołajki. I zawsze opowiadamy dzieciom o polskich zwyczajach i tradycjach. Chcemy, żeby czuły się związane z Polską, mimo że mieszkają za granicą.
Pamiętaj: możesz czuć się „tu i tam” jednocześnie! No sorry, taka karma. Nie musisz wybierać między Polską a swoim nowym domem. Możesz kochać oba miejsca jednocześnie. I to jest w porządku. Najważniejsze to znaleźć swoje miejsce na ziemi i czuć się szczęśliwą, bez względu na to, gdzie jesteś. A ja? Wiem, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być – z moimi dziećmi, z moją kawą i z moją dozą szaleństwa. I wiesz co? Jest całkiem nieźle. 😉
Informacja: Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowi profesjonalnej porady psychologicznej lub medycznej. W przypadku jakichkolwiek problemów zdrowotnych lub emocjonalnych, należy skonsultować się z lekarzem lub psychologiem.