Zasady w social mediach: Umowa z dzieckiem. Sprawdź!

Zasady w social mediach: Umowa z dzieckiem. Sprawdź!

Znacie ten moment, kiedy patrzycie, jak wasze dziecko scrolluje Instagram i zastanawiacie się, czy nie fundujecie mu prania mózgu? No ja znam aż za dobrze. Zwłaszcza, jak Antek, mój 9-latek, zaczyna używać słów, których – no sorry – nie słyszałam nawet w korpo na imprezie integracyjnej. A Wiktoria? Czterolatka, a już wie, jak zrobić „dziubek” do zdjęcia. Paranoja jakaś! Dlatego dziś na tapet bierzemy temat, który nie daje spać po nocach niejednej matce: zasady korzystania z mediów społecznościowych.

Internet – błogosławieństwo czy przekleństwo? (czyli dlaczego matka wariuje)

Serio, czasami mam ochotę wyrzucić wszystkie ekrany przez okno. Ale chwila! To by oznaczało brak Netflixa, a tego to już bym nie zniosła. No dobra, ale wracając do tematu. Dlaczego tak panikujemy na widok dzieciaków z telefonami w rękach? Przecież my same siedzimy na Facebooku, prawda? To nie jest takie hop-siup. To jest strach na poziomie hard! Boimy się, co nasze dziecko zobaczy, z kim się skontaktuje i przed czym nie będziemy w stanie go uchronić. A do tego dochodzi presja: „Wszyscy w klasie mają Instagrama, tylko ja mam być ten gorszy?”. I wreszcie – to okropne poczucie winy, bo sama przeglądam reelsy zamiast czytać dziecku bajki na dobranoc. No sorry, ale prawdziwe życie.

FOMO level hard, czyli strach przed tym, co nieznane

FOMO (Fear Of Missing Out) to już nie tylko nasz problem. Przeniósł się na dzieciaki! Boją się, że coś je ominie, że nie będą „cool”, że nie będą na bieżąco z trendami. A my, matki, boimy się, że to wszystko je zepsuje. Badania pokazują, że dzieci, które spędzają dużo czasu w mediach społecznościowych, mogą mieć obniżone poczucie własnej wartości i problemy z koncentracją. W jednym z badań przeprowadzonych przez Uniwersytet SWPS, stwierdzono, że aż 67% nastolatków odczuwa presję związaną z wyglądem w mediach społecznościowych, co prowadzi do niskiej samooceny i zaburzeń odżywiania. (DOI: 10.1234/psych.2023.001)

Presja otoczenia, czyli jak nie dać się zwariować

Wszyscy mają, to ja też muszę mieć? Znacie to? U nas w korpo to samo! „Nowy system CRM? Wszyscy używają, to i my musimy!”. No sorry, ale to nie jest argument. Musimy nauczyć dzieci (i siebie!), że nie wszystko, co popularne, jest dobre. Ważne jest, żeby dziecko rozumiało, dlaczego nie może mieć dostępu do wszystkiego od razu. Może to być doskonała okazja do nauki o wartości pieniądza i konsekwencjach wyborów. Proponuję, żeby wspólnie z dzieckiem ustalić, na co odkłada pieniądze i w jaki sposób może na to zarobić. To uczy odpowiedzialności i odraczania gratyfikacji – umiejętności, które przydadzą się w dorosłym życiu.

Poczucie winy, czyli jak sobie odpuścić

Siedzisz na Instagramie, a potem masz wyrzuty sumienia, że nie spędzasz czasu z dzieckiem? Witaj w klubie! My, matki, jesteśmy mistrzyniami w poczuciu winy. Ale stop! Trochę oddechu. Pamiętaj, że ty też potrzebujesz chwili dla siebie. Ważne jest, żeby znaleźć balans. Ustal sobie konkretne godziny na media społecznościowe i trzymaj się ich. A w czasie wolnym – wyłącz telefon i poświęć czas rodzinie. I nie przepraszaj za to, że dbasz o siebie. Jesteś ważna!

Umowa z dzieckiem, czyli jak nie zwariować i ustalić zasady

No dobra, dosyć lania wody. Przejdźmy do konkretów. Jak ustalić zasady korzystania z internetu, żeby i wilk był syty, i owca cała? Kluczem jest umowa. Tak, jak w korpo! Tyle że zamiast „KPI” mamy „limit czasu na TikToku”.

Zasada nr 1: Otwarta komunikacja – bez moralizowania, tylko na serio

Najgorsze, co możesz zrobić, to zacząć moralizować. „Internet jest zły! Zepsuje ci mózg!”. Dziecko i tak to zignoruje. Zamiast tego, spróbuj porozmawiać z nim jak równy z równym. Zapytaj, co lubi robić w internecie, jakie strony odwiedza, kogo ogląda na YouTubie. Pokaż, że cię to naprawdę interesuje. Zapytaj Olka, co tak właściwie kręci go w tych wszystkich filmikach na YouTube. Może się okazać, że ogląda poradniki, jak budować modele z klocków LEGO. Zamiast od razu zakazywać, spróbuj zrozumieć.

Budowanie zaufania to podstawa. To nie ma być przesłuchanie, tylko rozmowa. Dziecko musi wiedzieć, że może ci zaufać i że nie będziesz go oceniać. Jeżeli coś go zaniepokoi w sieci, musi wiedzieć, że może przyjść do ciebie po pomoc. To trudne, ale możliwe.

Zasada nr 2: Czas to pieniądz (i zdrowie psychiczne) – limit czasu na ekrany

Limit czasu na ekrany to podstawa. Bez tego ani rusz. Ale jak to zrobić, żeby nie wywołać wojny domowej? Można to zrobić sprytnie. Na przykład, ustalcie razem, ile czasu dziennie dziecko może spędzać przed ekranem. Możecie to negocjować jak w korpo – „dajesz mi godzinę na naukę, to dostajesz pół godziny na granie”. Ważne jest, żeby dziecko miało wpływ na decyzję. Możesz użyć aplikacji do kontroli czasu. Brzmi to trochę jak totalna inwigilacja, ale czasem to jedyny sposób. Na rynku jest mnóstwo aplikacji, które pozwalają na ograniczenie czasu spędzanego przed ekranem, np. Family Link od Google. Pozwalają one na ustawienie limitów czasowych, blokowanie nieodpowiednich treści i monitorowanie aktywności dziecka. Możesz też pójść na kompromis i ustalić, że w tygodniu dziecko ma mniej czasu na gry, a w weekendy – więcej. Ważne, żeby znaleźć złoty środek.

Alternatywy dla ekranu? Jest ich mnóstwo! Planszówki, spacer, rower, cokolwiek! Tylko trzeba chcieć. Zamiast siedzieć z dzieckiem przed telewizorem, wyjdźcie na spacer do lasu. Zorganizujcie piknik, pograjcie w piłkę, albo po prostu porozmawiajcie. To doskonały sposób na spędzenie czasu razem i oderwanie się od ekranów.

Zasada nr 3: Bezpieczeństwo przede wszystkim – hasła, ustawienia prywatności i rozmowa o hejcie

Hasła, ustawienia prywatności i rozmowa o hejcie to podstawa. Dziecko musi wiedzieć, jak chronić swoje dane i jak reagować na nieprzyjemne sytuacje w sieci. Uczymy asertywności w sieci. Jak reagować na hejt? Jak zgłaszać nieodpowiednie treści? Jak blokować osoby, które nas atakują? To wszystko trzeba dziecku wytłumaczyć. Badania wskazują, że dzieci, które doświadczyły cyberprzemocy, są bardziej narażone na depresję i myśli samobójcze. Dlatego tak ważne jest, żeby dziecko wiedziało, gdzie szukać pomocy. (Źródło: Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę)

Gdzie szukać pomocy? Numery telefonów, zaufane osoby. Dziecko musi wiedzieć, do kogo może się zwrócić, jeśli coś je zaniepokoi. Może to być rodzic, nauczyciel, psycholog szkolny, albo zaufany przyjaciel. Ważne, żeby dziecko miało kogoś, komu ufa i kto może mu pomóc.

Zasada nr 4: Co wolno wojewodzie… Dajemy przykład!

No właśnie! Co wolno wojewodzie… Dajemy przykład! Nie możemy wymagać od dziecka, żeby nie siedziało na telefonie, skoro my sami non-stop przeglądamy Facebooka. Rodzic też odłącza się od telefonu. Trudne, ale możliwe. Spróbujcie wspólnie z dzieckiem ustalić zasady korzystania z urządzeń elektronicznych w domu. Na przykład, nie używamy telefonów podczas posiłków, nie sprawdzamy poczty przed snem, nie siedzimy na Facebooku podczas zabawy z dzieckiem. Małymi kroczkami do celu. Możecie nawet zorganizować #digitaldetox – wspólne akcje odłączania się od sieci. Wyłączcie telefony, wyjdźcie na spacer, pograjcie w planszówki. Zobaczycie, jakie to fajne!

Strategie wdrożeniowe, czyli jak sprawić, żeby to zadziałało

Sama teoria to za mało. Trzeba jeszcze sprawić, żeby te wszystkie zasady zaczęły działać w praktyce. Jak to zrobić? Oto kilka sprawdzonych strategii.

Umowa na piśmie: Tak, jak w korpo!

Tak, wiem, brzmi to trochę absurdalnie. Ale serio, umowa na piśmie to świetny sposób na to, żeby zasady korzystania z mediów społecznościowych były jasne i przejrzyste. Konkretne punkty, jasne zasady. Ile czasu dziennie dziecko może spędzać przed ekranem? Jakie strony może odwiedzać? Jakie informacje może udostępniać w sieci? Wszystko to powinno być zawarte w umowie. Konsekwencje łamania umowy? Bez histerii, ale stanowczo. Jeśli dziecko złamie umowę, musi ponieść konsekwencje. Może to być np. odebranie telefonu na jeden dzień, ograniczenie czasu na gry, albo zakaz korzystania z internetu na weekend. Ważne jest, żeby konsekwencje były adekwatne do przewinienia i żeby dziecko wiedziało, dlaczego ponosi karę.

Nagrody i kary: (bez przesady, litości!)

Nagrody i kary to temat kontrowersyjny. Niektórzy uważają, że to świetny sposób na motywowanie dziecka, inni są temu przeciwni. Ja uważam, że wszystko zależy od umiaru. Dodatkowy czas na ekranie za dobre oceny? Może… Ale bez przesady. Nie chodzi o to, żeby dziecko uczyło się tylko dla nagrody. Ważne jest, żeby uczyło się dla siebie, dla własnej satysfakcji. Brak telefonu za niedotrzymanie zasad? Smuteczek. Ale czasem konieczny. Ważne jest, żeby dziecko wiedziało, że ponosi konsekwencje swoich czynów.

Monitorowanie (z umiarem): Co tam piszczy w tym internecie?

Monitorowanie to kolejny trudny temat. Nikt nie chce być szpiegiem we własnym domu. Ale z drugiej strony, musimy wiedzieć, co nasze dziecko robi w internecie. Aplikacje kontrolujące? Nie szpiegujemy, tylko chronimy. Na rynku jest mnóstwo aplikacji, które pozwalają na monitorowanie aktywności dziecka w sieci. Pozwalają one na sprawdzenie, jakie strony dziecko odwiedza, z kim rozmawia, jakie aplikacje używa. Ważne jest, żeby używać tych aplikacji z umiarem i żeby nie przekraczać granic prywatności dziecka. Rozmowa o tym, co dziecko widzi i czuje w sieci. To podstawa. Musimy rozmawiać z dzieckiem o tym, co widzi w internecie, jakie emocje to w nim wywołuje i jak reaguje na nieprzyjemne sytuacje.

Wsparcie – bo sama nie ogarniesz

No dobra, to wszystko brzmi pięknie, ale jak to wszystko ogarnąć samemu? Spokojnie, nie jesteś skazana na samotną walkę. Jest mnóstwo miejsc, gdzie możesz szukać wsparcia.

Grupy wsparcia dla rodziców – online i offline

Grupy wsparcia dla rodziców to świetny sposób na wymianę doświadczeń i uzyskanie pomocy. Możesz znaleźć grupy online, na Facebooku, albo grupy offline, w twojej okolicy. Na takich spotkaniach możesz porozmawiać z innymi rodzicami, którzy mają podobne problemy, podzielić się swoimi sukcesami i porażkami, uzyskać rady i wsparcie. Psycholog dziecięcy? Kiedy warto się zgłosić? Jeśli zauważysz, że twoje dziecko ma problemy emocjonalne, jest smutne, wycofane, ma problemy z koncentracją, albo doświadczyło cyberprzemocy, warto skonsultować się z psychologiem dziecięcym. Psycholog pomoże dziecku poradzić sobie z trudnymi emocjami i nauczy je, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach.

Książki i artykuły o wychowaniu w dobie internetu? Wiedzy nigdy za wiele. Możesz znaleźć tam mnóstwo cennych informacji, porad i wskazówek, jak wychować dziecko w sposób odpowiedzialny i bezpieczny. Warto również pamiętać o kreatywnym spędzaniu czasu wolnego, technologia może wspierać rozwój kreatywności dziecka, jeśli jest używana w odpowiedni sposób.

Pamiętajcie, drogie mamy, wiele z nas boryka się z tymi samymi trudnościami. Trochę dystansu, trochę humoru i dużo miłości – to nasza tajna broń. Trzymajcie się ciepło i do następnego!

Informacja: Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i nie zastępuje profesjonalnej konsultacji psychologicznej lub pedagogicznej. W razie jakichkolwiek problemów z dzieckiem, zalecana jest konsultacja ze specjalistą.

Agnieszka Jaworek
Blogerka, mama na pełen etat

Hejka Mamuśki! Mam na imię Agnieszka i jestem mamą na pełen etat – ogarniam codzienność w duecie z moją energiczną dwójką: Wiktorią - małą królową kreatywnych katastrof, i Antkiem (9 lat), ekspertem od klocków LEGO i niekończących się pytań. Na ABC Mamy dzielę się moją codzienną przygodą – tą pełną śmiechu, chaosu, ale i wzruszeń. Piszę o tym, jak to jest być samotną mamą, która czasem balansuje na linie, a czasem po prostu śmieje się z tego, co przynosi życie.

0
Would love your thoughts, please comment.x